Nie chcę aktualizować Różewicza

Rozmowa z
Tomaszem Piaseckim, reżyserem spektaklu ”Kartoteka” w tarnowskim teatrze.
O czym dzisiaj teatr chce rozmawiać z publicznością sięgając po „Kartotekę” Tadeusza Różewicza, tekst sprzed lat kilkudziesięciu?
Bardzo ciekawe pytanie. Mogę jedynie powiedzieć dlaczego myśmy się w Tarnowie za to zabrali. Od razu zaznaczam, że traktujemy „Kartotekę” historycznie, jak np. teksty Szekspira. Bo gdybyśmy chcieli dzisiaj upierać się, że jest to głos pokolenia „Kolumbów”, to główny bohater powinien by mieć ponad 80 lat, a nie o to moim zdaniem chodzi. Nasz bohater jest współczesny, ale traktujemy rzecz historycznie. Jeśli „Kartoteka” nas interesuje dzisiaj, to mamy bohatera, który urodził się przed 40 laty, choć precyzyjne określanie jego wieku nie ma znaczenia.
Ma więc również dzisiejsze problemy i dylematy?
Tak. Dzisiejszy człowiek także ma dylematy. Chcemy odwołać się do Różewicza jako poety, twórcy, dramaturga, który pisząc „Kartotekę”, myślał o swoim teatrze, ale w naszym przedstawieniu bohater zderza z postaciami, które pojawiają się w jego pokoju na jego „zapotrzebowanie”, nie pojawiają się tam przypadkowo. Chce z nimi rozmawiać tu i teraz. Chcemy dotknąć, tego co pojawia się w słowach, ale i między słowami. Na przykład ta chwila milczenia, jak u Czechowa, który jest zresztą jednym z ulubionych autorów Różewicza. Dla nas jest to również ważne, by pokazać, że tekst Różewicza jest profetyczny. On się dzisiaj sprawdza, a nie nie jest nachalnie aktualizowany politycznie. Stąd bohater naszej „Kartoteki” będzie czytał starą gazetę, choć nie byłoby żadnego problemu wziąć aktualną i odnosić się do kryzysu światowych finansów. Nie chcemy jednak niczego aktualizować, chcemy, aby byli to żywi bohaterowie, którzy ze swoimi „małymi stabilizacjami” przekonają do siebie widzów. Czy nam się to uda – tego nie mogę zagwarantować przed premierą, ale jestem dobrej myśli.
Dostrzec chyba jednak można w tym tekście pewną uniwersalną bezradność człowieka wobec świata, niezależnie od tego, czy wynika ona z przeżyć wojennych, czy z innych powodów. Przez pokój każdego z nas czasem przewala się historia, a my jesteśmy wobec tego co się dzieje bezradni.
Dokładnie tak jest. Chcę powiedzieć, że jest to także spektakl o trudności porozumienia się z drugim człowiekiem, czasem nawet niemożliwości porozumienia się z drugim człowiekiem. Na wiele sytuacji w życiu odpowiadamy pewnymi schematami, podążamy utartymi ścieżkami. Jeśli coś nas z tego toru wytrąci, trudno znaleźć porozumienie z drugim człowiekiem. Brak tego porozumienia jest także jednym z sensów naszej „Kartoteki”.
Można więc powiedzieć, że nie chodzi wyłącznie o to, by teatr miał w repertuarze pozycję, która jest również szkolną lekturą, i na którą można przyciągnąć młodzież?
Zrealizowałem już w przeszłości „Kartotekę” i byłem zszokowany odbiorem przedstawienia przez młodych widzów. Chętnie narzekamy na młodzież, ja tymczasem mam zaufanie do młodzieży, tak zresztą jak bohater „Kartoteki”. Pamiętam swoją młodość, dziś mam stały kontakt z młodzieżą choćby poprzez własne dzieci. Prawdą jest, że 80, jeśli nie 90 % publiczności w każdym polskim teatrze stanowią ludzie młodzi, nie ma powodu się w tej sprawie oszukiwać, poza może widownią premierową. Mówię o młodzieży zarówno w sensie fizycznym, jak i w sensie młodości duchem.
Tadeusz Różewicz i „Kartoteka” to dzisiaj klasyka?
Klasyka. Ale w tym miejscu chciałbym odwołać się do słów Englerta, że awangarda jest w klasyce.
Pytam o to między innymi dlatego, iż słyszałem opinię, że na Różewiczu, a już na pewno Mrożku skończyła się polska dramaturgia.
Nie byłbym aż takim pesymistą. Są jeszcze przecież bardzo dobre pozycje Janusza Głowackiego, np. „Antygona w Nowym Jorku”, to dzieło ze ścisłej dramaturgicznej czołówki. Może zbyt mało znamy współczesnych dramaturgów.
Proszę zatem zaprosić publiczność na „Kartotekę” do tarnowskiego teatru.
Jesteśmy przed premierą i wiele jeszcze może się wydarzyć, ale ze spokojem i z przyjemnością zapraszam wszystkich widzów, którzy są młodzi duchem na „Kartotekę”. Jeśli nie na premierę, to na każdy następny spektakl.
Dziękuję za rozmowę.
15.10.2008