z Jerzym Hebdą, byłym przewodniczącym Klubu Radnych „Tarnowianie” w Radzie Miejskiej w Tarnowie rozmawiał Piotr Filip
Podczas sesji w dniu 13 marca oficjalnie dowiedzieliśmy się, że podał się pan do dymisji. Czy to rezygnacja z przewodniczenia Klubowi Radnych, czy z członkostwa w nim?
Złożyłem stosowne oświadczenie na ręce Przewodniczącego Rady Miejskiej. Podjąłem decyzję o odejściu z klubu, którego byłem przewodniczącym. Okazało się, że dalsza współpraca z niektórymi członkami mojego klubu nie jest w tej chwili możliwa. Problemy pojawiały się od jakiegoś czasu. Powodem są, moim zdaniem, wybujałe ambicje, czy indywidualne plany, które nie są dla mnie akceptowalne, ani zgodne z moimi poglądami.
Czy pańskie odejście wpływa na plany ugrupowania przed wyborami samorządowymi i na następną kadencję?
Na ten temat w tej chwili nie chciałbym się wypowiadać. Jestem już poza strukturami klubu i życzę wszystkim wszystkiego najlepszego.
A pan ma plan dalszej pracy w samorządzie?
Za wcześnie jeszcze o tym mówić. Byłem radnym trzy kadencje, z samorządem jestem związany od samego początku, od 1990 roku. Bliskie są mi sprawy Tarnowa z samorządowego punktu widzenia, obywatelskiego, nie partyjnego. Natomiast o konkretne plany na przyszłość nie potrafię dzisiaj odpowiedzieć.
Może się jednak okazać, że tarnowski samorząd następnej kadencji zdominowany zostanie przez partie polityczne.
Historia pokazała, że w każdej kadencji ugrupowania obywatelskie działały i miały znaczący wpływ na bieg wydarzeń. Najmniejszy chyba w czasie rządów AWS. Wierzę w to, że miejsce dla ugrupowań obywatelskich jest. Pytanie podstawowe brzmi jednak – według jakiego klucza takie ugrupowania powinny się budować. Musi być spoiwo, coś, co ludzi połączy, poza ogólnymi hasłami, że chodzi o dobro miasta, czy dobro mieszkańców. Samorząd to nie jest gra solowa, ale gra zespołowa. Istotna jest współpraca, lojalność. To jest elementarz, ale często się okazuje, że trudny w realizacji. Dużo trudniejszy w ugrupowaniach obywatelskich, niż w partiach politycznych, które mają instrumenty pozwalające dyscyplinować członków.
Wersja mniej oficjalna mówi, że opuszcza pan tonący okręt?
Słyszałem, że uciekam do Platformy Obywatelskiej. Do Platformy to miałem czas uciekać przez ostatnie osiem lat, byłem zresztą do tego wielokrotnie zachęcany. Nie zrobiłem tego, przez ten czas, nie robię i dzisiaj.