Niepodległość zaczęła się w Tarnowie

Rozmowa z
Kazimierzem Bańburskim, historykiem, kustoszem Muzeum Okręgowego w Tarnowie.
W związku z przypadająca w tym roku 90 rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości wiele dyskutowano na temat przebiegu wydarzeń jesienią roku 1918. Dotyczyło to również Tarnowa, którego mieszkańcy od dawna chlubili się, że był on pierwszym wolnym miastem w odradzającej się Rzeczypospolitej. Czy teza ta wytrzymała próbę krytyki?
Aspiracje do pierwszeństwa Tarnowa w procesie odzyskiwania wolności wynikały z faktu, że już 31 października 1918 roku rano władzę w Tarnowie przejęli Polacy. Dotyczy to zarówno władz wojskowych, jak i struktury władzy cywilnej. Teza ta rzeczywiście znalazła potwierdzenie w toku przeprowadzonej w ostatnich miesiącach kwerendy i analizy źródeł. Dobrze się stało, że taka debata o wydarzeniach roku 1918 miała miejsce, że kwestia ta budziła emocje, bo to oznacza, iż jest to wciąż, mimo upływu lat, sprawa istotna. Fakty są zaś takie, że w Tarnowie zaborcy zostali rozbrojeni i odsunięci od władzy 31 października rano, w Krakowie stało się to tego samego dnia po południu, później kolejno w innych miastach. Dzień wcześniej Rada Miejska podjęła historyczną uchwałę o oddaniu miasta do dyspozycji rządu polskiego. Nie chodzi jednak o deklaracje, tych padało w owym okresie wiele, ale o faktyczne przejęcie władzy i odzyskanie wolności.
Nic przecież jednak w historii państw i narodów nie dzieje się nagle. Wydarzenia roku 1918 to również efekt procesu trwającego kilka dziesięcioleci.
Oczywiście. Za datę początkową uznać można rok 1867, kiedy rozpoczęła się epoka autonomii galicyjskiej. Odbyły się pierwsze wybory samorządowe, budowano autonomiczne struktury, w urzędach posługiwano się językiem polskim.
Najważniejsi jednak zwykle są ludzie, którzy potrafią kreować rzeczywistość, skupiać wokół siebie inne osoby.
Tarnów miał szczęście do wspaniałych ludzi. W pierwszym okresie autonomii były to często osoby pamiętające jeszcze czasy Wiosny Ludów, w późniejszym czasie ludzie pamiętający powstanie styczniowe.
Za ojca tarnowskiej niepodległości uważany jest ówczesny burmistrz miasta Tadeusz Tertil.
Tadeusz Tertil był nie tylko burmistrzem Tarnowa, ale i naprawdę poważnym politykiem, aktywnym, a także liczącym się w Wiedniu i Krakowie. Tarnów miał więc idealne warunki do rozwijania społecznej aktywności. Był miastem znaczącym, drugim pod względem wielkości po Krakowie w Galicji zachodniej, a równocześnie na czele samorządu stał człowiek formatu Tadeusza Tertila.
Tarnów był zwłaszcza w pierwszej fazie wojny, w roku 1914, do maja 1915 roku niemalże terenem walk. Niedaleko przebiegała linia frontu, miasto znalazło się pod okupacją rosyjską.
Tarnów rzeczywiście znalazł się na linii frontu. Miasto było okupowane przez wojska rosyjskie, aczkolwiek ta okupacja nie była zbytnio uciążliwa. Najważniejsza operacja wojsk państw centralnych, czyli Niemiec i Austro – Węgier na tym odcinku frontu nosi w historiografii niemieckiej nazwę „operacji tarnowsko – gorlickiej”.To w naszym regionie rozegrały się wypadki, które spowodowały, że Rosja została praktycznie wyeliminowana jako mocarstwo z I wojny światowej. W efekcie tej właśnie operacji, w maju 1915 roku, zaczął się rozpad imperium rosyjskiego. To z kolei, zwłaszcza po rewolucjach roku 1917 spowodowało, że jedno z mocarstw rozbiorowych Polski zostało wyeliminowane. Państwa Ententy – Francja i Anglia miały dzięki temu rozwiązane ręce w kwestii przyszłości sprawy polskiej. Jeśli Rosja, należąca do Ententy, wypadła z gry, można było otwarcie poprzeć dążenia Polaków do odzyskania niepodległości.
Profesor Andrzej Chwalba podczas międzynarodowej sesji naukowej w Tarnowie stwierdził m.in., że realizacja polskich marzeń o niepodległości mogłaby w ogóle nie nastąpić, gdyby wojna trwała krócej. Niechęć do kontynuowania wojny, wyczerpanie wszystkich jej uczestników spowodowało taki właśnie przebieg wypadków w roku 1918.
Dyskutowałbym z tą tezą. Profesor Andrzej Chwalba bez wątpienia jest wielkim autorytetem, ale dla historyka „gdybanie”, rozważanie co by było gdyby... jest rzeczą pozanaukową. Natomiast prawdą jest, i tak odczytuję tezę profesora Chwalby, że gdyby nie pierwsza wojna światowa, to monarchia austro – węgierska prawdopodobnie trwałaby dłużej. W takiej sytuacji Galicja, czyli ziemie polskie zaboru austriackiego wtopiłaby się w te monarchię, czyli w miarę upływu kolejnych lat stawalibyśmy się w pierwszej kolejności Austriakami, a w drugiej dopiero Polakami.
Dziękuję za rozmowę.
18.10.2008