Staram się, aby był to jak najlepszy teatr...

Z Edwardem Żentarą, dyrektorem naczelnym i artystycznym Tarnowskiego Teatru im. Ludwika Solskiego rozmawiał Piotr Filip.

Dobiega końca pierwszy sezon pańskiej obecności w Tarnowie. Zanim jednak spróbujemy go podsumować wróćmy do sytuacji, gdy starał się Pan o stanowisko dyrektora. Znał Pan Tarnów? Miał Pan okazję widzieć wcześniej tarnowski teatr?

Tak. Dość dawno temu miałem okazję grać na deskach tarnowskiej sceny. Znałem więc trochę teatr, znałem trochę również miasto. Przygotowując się do konkursu zapoznałem się bliżej z historią tarnowskiego teatru, osobami, które z tarnowskim teatrem były w przeszłości związane. Kiedy sam byłem studentem szkoły teatralnej słyszałem o interesującym teatrze robionym w Tarnowie przez Ryszarda Smożewskiego. Nie było to więc dla mnie miejsce zupełnie nowe. Mniej natomiast, co przyznaję, znałem samo miasto. Nie miałem wcześniej czasu pospacerować spokojnie ulicami Tarnowa. Teraz nadrabiam te zaległości, bo Tarnów bardzo mi się spodobał. Jestem zauroczony miastem, jego uliczkami, Rynkiem, parkiem, atrakcyjnym położeniem.

Czy było coś, co Pana po rozpoczęciu pracy w Tarnowie pozytywnie zaskoczyło, a może coś rozczarowało?
Plusem tarnowskiego teatru na pewno jest scena, która ma swój urok i dobrą akustykę. Widać było natomiast od razu, że to miejsce wymaga remontu, że jest trochę zapuszczone. Trudna była również sytuacja repertuarowa. Mało było premier, zbyt mało widzów odwiedzało teatr. To postanowiłem zmienić w pierwszej kolejności. Dzisiaj, po roku, gramy więcej spektakli, repertuar jest różnorodny, publiczność wróciła do teatru.

A jak Pan znalazł właśnie tarnowską publiczność teatralną?
Jeszce raz powtórzę że udało się stworzyć taki repertuar, który zainteresował widzów, publiczność wróciła do teatru. Jest jednak regułą, że ludzie w mniejszych ośrodkach mniej chodzą do teatru. Kino i telewizja zabierają widzów teatrowi. Zależy nam na spektaklach wieczornych, by ludzie wyszli z domu i przyszli do teatru, ale warto też dużo grać rano, dla najmłodszych widzów, w ramach edukacji teatralnej. Repertuar w teatrze, który jest jedyny w mieście musi być różnorodny i eklektyczny. Chyba, że chce się robić teatr eksperymentalny, dla siebie, krytyków, czy kolegów. Znam takie przykłady z Polski, sam wolę jednak robić teatr dla publiczności.

Przypomnijmy, że w mijającym sezonie tarnowski teatr przygotował 10 premier. To więcej niż w poprzednich sezonach.
Przygotowaliśmy 10 premier, z których trzy, cztery oceniam bardzo wysoko pod względem artystycznym, mieliśmy również sukcesy komercyjne. Obecnie, mimo sporej liczby premier teatr nie notuje straty, co oznacza, że widownia akceptuje nasze produkcje.

To może wystawmy cenzurki poszczególnym tytułom?
Za znakomity spektakl uważam „Wszystko o kobietach”. Krzysztof Prus to młody, ale już bardzo dobry reżyser, mam nadzieję na dłuższą z nim współpracę, rozmawiamy już zresztą na ten temat. Bardzo wysoko oceniam „Betlejem polskie”, zarówno pod względem artystycznym, jak i ekonomicznym. Bardzo dobrym spektaklem jest także w moim przekonaniu „Kartoteka”, na wysokim poziomie była również „Zbrodnia i kara”. W tych przedstawieniach występowali nie tylko aktorzy tarnowscy, ale i zaproszeni na gościnne występy. Taka była jednak konieczność, kiedy przyszedłem do teatru, nie było tutaj młodych aktorów, najmłodszy miał przeszło 30 lat.

Zespół tarnowskiego teatru w ogóle jest liczebnie skromny.
To prawda, zastałem dziewięcioro aktorów, z czego dwie osoby na połówkach etatów. Można określić taką sytuację jako dramatyczną. Nie jest dobrze, jeśli na blisko sześćdziesiąt zatrudnionych w teatrze osób mamy zaledwie dziewięcioro aktorów. W dobrze działającym teatrze proporcje powinny wyglądać następująco: 1/3 pracowników to zespół artystyczny, 1/3 administracja i 1/3 zespół techniczny. Liczba zatrudnionych w Tarnowie nie odbiega od standardów, podobnie wyglądają teatry w Koszalinie, czy Elblągu, za mało było natomiast aktorów. Uważam, że zespół liczący 15 aktorów w tarnowskim teatrze to absolutne minimum. Na razie dzięki oszczędnościom w innych działach udało mi się już zwiększyć liczbę aktorów etatowych o trzy osoby – dwóch mężczyzn i kobietę. Przydałoby się jeszcze cztery osoby, przede wszystkim młode.

Teraz największym wyzwaniem dla teatru będzie jednak nie zwiększanie zatrudnienia, ale remont siedziby.
To prawda, to potężne wyzwanie. Wszystko musi obecnie ulec zmianie. Rozpocznijmy od repertuaru – będziemy grali w wyremontowanej wreszcie dzięki przychylności władz miasta sali Pałacu Młodzieży. Tam zarówno scena, jak i widownia są dwa razy mniejsze od obecnej sali teatralnej. Mniejsze będziemy mieć zatem również wpływy. Z powodów technicznych i finansowych nie będzie możliwe przygotowanie widowisk w stylu „Betlejem polskiego”. Mimo tych zastrzeżeń cieszę się, że samorząd przychylił się do naszych próśb i zmodernizował salę w Pałacu Młodzieży. Alternatywą była bowiem niewielka piwnica Tarnowskiego Centrum Kultury - to zbyt mało. Decyzja prezydenta bardzo mnie zatem cieszy, zwłaszcza, że gdy teatr powróci do własnej siedziby, sala w Pałacu Młodzieży nadal będzie służyć młodym tarnowianom.

Odwieczną bolączką tarnowskiego teatru była od lat zbyt niska dotacja. Jak to wygląda obecnie?
Więcej pieniędzy zawsze przydałoby się w teatrze. Staramy się jednak przede wszystkim racjonalnie gospodarować funduszami. Nie jestem rozrzutnym dyrektorem podczas budowy repertuaru. Staram się oszczędzać, gdy to tylko jest możliwe, nie lubię szastać pieniędzmi. Nie wyobrażam sobie np. wykonania wielkiej kosztownej dekoracji dla przedstawienia, które przynosi klapę.

Na ile remont budynku i zmiana siedziby zmieniła w pańskich planach repertuarowych?
Plan pracy, z którym przychodziłem do tarnowskiego teatru jest już nierealny. Nie ma przecież teatru i przez kilkanaście miesięcy nie będzie. Wykonałem część planu, który przedstawiłem podczas konkursu, teraz znaleźliśmy się w nowej zupełnie sytuacji. Remont zmienił wszystko nie tylko w moim planie, publiczność także będzie musiała przyzwyczaić się do nowego miejsca.

Co w takim razie tarnowska publiczność obejrzy w teatrze, a raczej na scenie Pałacu Młodzieży po wakacjach?
Trochę za wcześnie jeszcze o tym mówić, trwają rozmowy o repertuarze na kolejny sezon. Na pewno jedną ze sztuk wyreżyseruje Krzysztof Prus, w trakcie prób jest już sztuka, którą reżyseruje Mariusz Szaforz, postanowiliśmy bowiem odnowić Scenę Inicjatyw Aktorskich. W ramach tej samej sceny Tomasz Piasecki wyreżyseruje „Glany na glanc”. Na pewno będą to sztuki kameralne. Niektóre rozmowy wciąż jednak trwają.

Może, aby sprostać nowej sytuacji należy więcej występować poza Tarnowem?
Już teraz dużo więcej gramy poza Tarnowem niż jeszcze np. rok temu. Jeździmy z wieloma spektaklami, przecież o tym, że rozpocznie się remont nie dowiedzieliśmy się dzisiaj. Prezentujemy poza Tarnowem „Zbrodnię i karę”, „Kartotekę”, „Przygody Koziołka Matołka”. Po wakacjach ruszamy w objazd z „Rozmowami z katem” i „Zdążyć przed Panem Bogiem”. Nad tymi dwoma tytułami będziemy jeszcze pracować, premiera zakończyła bowiem jedynie pewien etap rozwoju tych spektakli. To bardzo mało teatralne teksty, będziemy jeszcze pracować nad ich uteatralnieniem. Czasami łączyć będziemy je w jeden spektakl, czasami grać osobno, w zależności od zapotrzebowania.

Powiedzmy jeszcze tarnowianom jaka będzie przyszłość festiwalu „Talia”?
Festiwal w tym roku odbędzie się na pewno. Planowany termin to 10 – 18 października. Spektakle będą prezentowane w Pałacu Młodzieży, być może jedne lub dwa uda się pokazać w Mościckim Centrum Kultury. Nie będzie natomiast. Za pieniądze przeznaczone na ten cel będzie można zaprosić dodatkowy spektakl, może nawet dwa. Będzie natomiast przyznawana Wielka Nagroda Publiczności. Zapewniam publiczność, że będzie to ciekawy festiwal. Do końca czerwca powinniśmy mieć dopięty budżet i program.

I ostatnie pytanie – wybiegnijmy w odleglejszą przyszłość. Czy Pan już wie, czym chciałby Pan przywitać publiczność w wyremontowanym budynku teatru za kilkanaście miesięcy?
Trochę za wcześnie o tym mówić, ale nie jest tajemnicą, że chciałbym, aby był to duży spektakl. Marzy mi się „Wesele”, ale to wymagałoby przebudowy zespołu. Może będzie to inny spektakl z polskiej klasyki. Podoba mi się „Zemsta”, ale to przedstawienie zrealizujemy być może jeszcze przed końcem remontu. Chciałbym do tej pierwszej po modernizacji premiery zaprosić jednego gościnnego, znanego, bardzo dobrego aktora.

(fragment rozmowy opublikowany został w miesięczniku „Tarnów.pl”)
06.06.2009
Twój komentarz:
Ankieta
Moje tegoroczne wakacje spędzę:
| | | |