Wspinać się będę zawsze
Rozmowa z Edytą Ropek, zawodniczką MKS „Tarnovia”, aktualną mistrzyni Europy i zdobywczynią Pucharu Świata we wspinaczce sportowej
Kolejny sezon sportowej kariery właśnie się dla Pani zakończył. Czy był lepszy od poprzednich?
Na pewno był to najlepszy rok w mojej dotychczasowej karierze. Wywalczyłam Mistrzostwo Europy i Puchar Świata w konkurencji wspinaczki na czas w klasyfikacji generalnej, a w kolejnych eliminacjach Pucharu Świata trzy miejsca na podium – jedną wygraną i dwa drugie miejsca. To spory postęp w porównaniu z poprzednimi sezonami, choć muszę powiedzieć, że z roku na rok osiągam lepsze wyniki, z wyjątkiem sezonu 2006, gdy przed Mistrzostwami Europy trafiłam do szpitala. Wystartowałam mimo tych kłopotów i następne pól roku spędziłam na rekonwalescencji. Pierwszy medal Mistrzostw Świata , brązowy, zdobyłam w 2005 roku i w kolejnych latach było coraz lepiej.
Ile lat trzeba pracować, by zdobyć w Pani dyscyplinie sportu Puchar Świata?
Pierwsze moje doświadczenia ze wspinaczką w hali „Tarnovii” to rok 1995, gdy rozpoczęłam treningi pod okiem Marcina Bibro. To on zaszczepił we mnie pasję startowania we wspinaczce na czas. Natomiast profesjonalnie trenuję i biorę udział w zawodach międzynarodowych od ośmiu lat. Pierwsze lata to był czas zdobywania doświadczenia. Nie było jeszcze wówczas w Polsce trenerów, którzy byliby w stanie mnie przygotować do tej rangi zawodów. Dziś być może nie musiałoby to trwać tak długo – powiedzmy, że na wytrenowanie dobrego zawodnika wystarczyłoby dwa, trzy lata. Ja rozpoczynając karierę borykałam się z prostymi problemami. Podczas pierwszych wyjazdów na zawody Pucharu Świata nie myślałam o medalach, ale o tym, by zobaczyć, na czym to wszystko polega.
Na ile uprawianie wspinaczki sportowej na tak wysokim poziomie da się pogodzić z innymi polami życiowej aktywności – pracą, nauką?
Nie wyobrażam sobie osiągania sukcesów na światowym poziomie bez profesjonalnego podejścia do tego sportu. Zwycięstwa w międzynarodowych zawodach odnoszą praktycznie wyłącznie profesjonaliści. Zdarzają się rzadkie wyjątki, ale z reguły są to gwiazdy jednych zawodów, najwyżej jednego sezonu. Na dłuższą metę nie można tego dzielić z innymi zajęciami, gdyż na prawdziwe sukcesy pracuje się latami. Wiąże się to z kłopotami np. finansowymi. Starty na poziomie międzynarodowym i przygotowania do nich zajmują sporo czasu, sporo także kosztują, a nasz sport nie jest tak popularny jak niektóre dyscypliny olimpijskie, w których znajdują się pieniądze na zgrupowania i przygotowania.
Tymczasem w moim przypadku jest w tym roku tak, że od czerwca do listopada właściwie przebywam w rozjazdach poza krajem. Wracałam do domu jedynie się przepakować.
Ile dni w tygodniu zawodniczka na Pani poziomie spędza na sali treningowej?
W okresie przygotowawczym zdarza się, że trenuję sześć dni w tygodniu. Sezon startów planuje się ze sporym wyprzedzeniem, na tej podstawie wiadomo, kiedy należy rozpocząć przygotowania. Startuję w prestiżowych zawodach międzynarodowych, ale, aby móc w nich brać udział muszę się bardzo dobrze zaprezentować na najważniejszych zawodach krajowych, Mistrzostwach Polski i Pucharze Polski. To jedyna droga do reprezentacji kraju.
Jeżeli plany startowe opracowane są z dużym wyprzedzeniem zapewne wie Pani już w jakich zawodach obejrzą Panią widzowie w przyszłym roku?
Przyszły sezon będzie bardzo krótki, wszystko rozegra się właściwie w pierwszym półroczu. W czerwcu odbędzie się najważniejsza impreza - Mistrzostwa Świata, a „po drodze” zawody Pucharu Świata w Tarnowie w kwietniu, tydzień później zawody we Włoszech, jeszcze później w Moskwie. Nie znam natomiast jeszcze pełnego kalendarza imprez krajowych.
Trwają starania, by wspinaczka sportowa stała się dyscypliną olimpijską. Czy to dobry pomysł?
Wspinaczka sportowa jest coraz bardziej rozpoznawalna na sportowej mapie świata. W przyszłym roku odbędą się na Tajwanie zawody World Games, podczas których zaprezentowane zostaną dyscypliny aspirujące do programu igrzysk olimpijskich, w tym również wspinaczka. Wystartują w nich mistrzowie świata i mistrzowie kontynentów. Te zawody organizowane są pod patronatem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Starania o włączenie wspinaczki do programu igrzysk będą kontynuowane i chyba jesteśmy na dobrej drodze. Można uda się ten projekt zrealizować w roku 2016, lub 2020.
Pani będzie się jeszcze wówczas wspinać?
Wspinać się będę zawsze i wszędzie. Może już nie podczas zawodów sportowych, ale planuję w przyszłości zostać trenerką, może więc pojadę na igrzyska ze swoimi podopiecznymi.
Czy w ciągu kilkunastu lat uprawiania wspinaczki dostrzega pani wzrost zainteresowania tą dyscypliną sportu wśród młodych ludzi, np. w Tarnowie? Czy Pani sukcesy przyciągają na sale kolejnych adeptów wspinaczki?
Kiedy rozpoczynałam karierę, wspinaczka była sportem dużo mniej znanym i mniej popularnym. Moja przygoda ze wspinaniem rozpoczęła się, ponieważ zawsze interesowałam się sportem. Jako dziecko trenowałam pływanie, później interesowałam się lekkoatletyką i siatkówką, potem dopiero wybrałam wspinaczkę. Dzisiaj rodzice chętniej decydują się na posyłanie dzieci na zajęcia. W Tarnowie odbywają się zawody na Rynku, każdy może je obejrzeć. To forma promocji i popularyzacji. Sukcesy zawsze przyciągają młodych ludzi. Wykonujemy także niemała pracę, by popularyzować ten sport, przebijać się do mediów, nie tylko na poziomie lokalnym, czy regionalnym. Ta praca przynosi efekty. Na ścianach wspinaczkowych pojawia się nie tylko coraz więcej dzieci i młodzieży, ale i dorosłych, dla których to wyłącznie forma rozrywki, czy rekreacji. Oni nie wspinają się dla sportowych sukcesów.
Czy może Pani powiedzieć rodzicom, którzy zastanawiają się nad rozwojem sportowych pasji swoich dzieci, że wspinaczka to sport wolny od problemu dopingu?
W ostatnich latach nie zdarzyło się, by kogoś przyłapano na dopingu. Ze statystyk i porównań z innymi dyscyplinami wynika, że nasz sport jest najmniej narażony na tego typu praktyki. Na pewno wspinaczka nie jest sportem, w którym doping jest warunkiem osiągnięcia sukcesów. Jesteśmy zresztą kontrolowani tak samo jak przedstawiciele dyscyplin olimpijskich. W każdej chwili każda zawodniczka i każdy zawodnik ze światowej czołówki może spodziewać się kontroli.
Czy Pani mogłaby w takim razie zachęcić młodych ludzi, by pojawiali się regularnie na ścianach wspinaczkowych? Jakich argumentów Pani by użyła?
Wspinaczka to dyscyplina sportu inna niż wszystkie. Można się dzięki niej wiele nauczyć i dużo doświadczyć. Przede wszystkim siebie, swojego strachu, pokonywania go. Poza tym wspinanie świetnie wpływa na ogólną kondycję fizyczną. Wspinać się może każdy, niekoniecznie na poziomie sportowym, choć we wspinaczce sportowej odbywają się również zawody paraolimpijskie. Okazuje się, że osoby niewidome, czy ludzie po amputacji nogi również mogą się wspinać. Oprócz wspinania w halach sportowych można również wspinać się w naturze. To może interesować ludzi, którzy kochają góry, chodzą po górach, wiedzą jaka to przyjemność, gdyż mogą doświadczyć dodatkowej frajdy wspinając się.
Czego Pani życzyć na najbliższe miesiące?
Spełnienia marzeń przede wszystkim. Sportowych, ale i tych „zwykłych”, codziennych.
04.11.2008