Walka w sali przesłuchań

Z Tomaszem Piaseckim, reżyserem spektaklu „Glany na glanc” rozmawiał Piotr Filip.

Czy pomysł prezentacji w Tarnowie sztuki „Glany na glanc” to pański autorski pomysł?
Sprawa jest trochę bardziej złożona. Ta sztuka została po raz pierwszy przeczytana w Tarnowie podczas któregoś z festiwali komedii. Ja natomiast „zaraziłem się” tym projektem od aktorów, czyli Roberta Żurka i Marka Kępińskiego. Następnie doszedłem do wniosku, że nie warto robić rzeczy, które nie mają przesłania, ta sztuka tymczasem jest nawet lekko dydaktyczna. Nie podkreślamy tego w naszej inscenizacji. Chodzi raczej o to, by stworzyć żywe postaci, które na scenie ze sobą walczą, i w pewien sposób dzięki tej walce oczyszczają się.

Czy to co widzimy na senie to efekt warunków zewnętrznych, konieczności adaptacji teatru do małej sali, czy świadomego zamysłu?
Nawet gdybyśmy mieli do dyspozycji duża scenę teatru, to i tak szukalibyśmy małej. To jest kameralny spektakl, wymagający również dla widzów, którzy przez półtorej godziny utrzymać muszą skupienie i uwagę.

Na ile jest rzeczą trudną w teatrze utrzymać napięcie i uwagę widza, gdy na scenie przebywają przez cały czas zaledwie dwie osoby?
Celowo przyjęliśmy, że przestrzeń, w której dzieje się akcja jest taka mała. Jest to sala przesłuchań, pomieszczenie bez klamki, bez możliwości natychmiastowego wyjścia. Ale tych dwóch ludzi rozmawiających ze sobą na małej przestrzeni rozmawia również z widownią. Choćby w monologach, które wygłaszają. Dlatego na scenie są dwie osoby, ale jest także publiczność. Jako reżyser jestem w tym dobrym położeniu, że mam do dyspozycji naprawdę świetnych aktorów. Wierzę, że efekt naszej wspólnej pracy będzie zadowalający, właśnie dzięki temu, że są to sprawni, wrażliwi aktorzy.

A czy nie ma pan obaw, że publiczność porównując tarnowski spektakl z realizacją Teatru Telewizji, czy amerykańskim filmem, nakręconym przed kilku laty uzna tamte przedstawienia za lepsze?
Nie mamy ambicji, aby nasze przestawienie podobało się wszystkim jednakowo. Nie jest warunkiem koniecznym w teatrze, by spektakl zadowolił wszystkich. Oczywiście chcę, aby widzów zadowolonych było jak najwięcej, ale nie obawiam się żadnej konfrontacji. Jeżeli startujemy z tego samego poziomu, czyli pracujemy nad spektaklem, próbujemy, możemy się konfrontować z każdym. Jednym będzie się bardziej podobało nasze przedstawienie, inni uznają je za gorsze. Jeśli spektakl jest dobry i niesie jeszcze ze sobą sporą dozę emocji, może się mniej lub bardziej podobać, ale nie pozostawi widza obojętnym. A o to także nam chodzi.

Na co dzień nie mam poczucia, że rzeczywistość opisana w tym tekście mnie otacza. Czy pan uważa, pracując nad nim, że to co opisał autor może stać się naszą bliższą lub dalszą przyszłością?
To zależy, czy jesteśmy życiowymi optymistami, czy pesymistami. Optymistycznie podchodząc do rzeczy chciałbym, aby sytuacje opisane w sztuce w ogóle się nie zdarzały, ani w Polsce, ani nigdzie. Pesymistycznie patrząc to może być wielki problem, i to w niedalekiej przyszłości. A realistycznie – sądzę, że problem nietolerancji, nie tylko rasowej, już w Polsce istnieje. Począwszy od szczytów życia politycznego. Proszę posłuchać jakim językiem rozmawiają ze sobą polscy politycy. Jak mówią jedni o drugich, tylko dlatego, że ktoś ma inne poglądy. Nie oczekuję, że się wszyscy będziemy kochać – różnijmy się, ale pięknie i smacznie.
W sztuce „Glany na glanc” fakt, że jeden bohater jest skinem, a drugi Żydem, to tylko pretekst do pokazania, jak mało się różnimy. Bohaterowie uczą się od siebie wzajemnie i na końcu przedstawienia są już nieco innymi ludźmi niż na początku.

Dlaczego zatem warto przyjść na ten spektakl?
Myślę, że warto pojawić się w teatrze z jednego podstawowego powodu. Dlatego mianowicie, że jest to spektakl o tym, jak ideologia może zabić rozum. Odebrać go nawet inteligentnemu młodemu człowiekowi. Każdemu, nie tylko mieszkańcowi Toronto, choć akcja sztuki dzieje się w Toronto, Polakowi również. Dotyczy to nie tylko ideologii skinheadów. To jest ważny spektakl w interesujący sposób mówiący o tolerancji i miłości do drugiego człowieka.
03.10.2009
Twój komentarz:
Ankieta
Moje tegoroczne wakacje spędzę:
| | | |