Stworzyć dzieciom szansę

Z Elżbietą Trusz, kierownikiem Środowiskowego Ogniska Wychowawczego Towarszystwa Przyjaciół Dzieci "Radosna Przystań" rozmawiał Kamil Wójcik.

Środowiskowe Ognisko Wychowawcze Towarzystwa Przyjaciół Dzieci „Radosna Przystań” ma już siedem lat. Czym się tak naprawdę zajmujecie?
Nasze Ognisko Wychowawcze rozpoczęło swoją działalność przed siedmioma laty, dzięki zaangażowaniu pani Marii Jurek. Funkcjonujemy przy Towarzystwie Przyjaciół Dzieci, które w Tarnowie reprezentuje pan Andrzej Tumidajski. Dokładnie 3 grudnia pojawiły się pierwsze dzieci z rodzin potrzebujących pomocy. Było ich około trzydziestu. Przez kilka lat nasza świetlica była jedyną w Tarnowie, oprócz świetlic kościelnych. Świetlica działa pięć dni w tygodniu, od poniedziałku do piątku, od godziny 14.00 do 18.00. Najważniejszą sprawą była i jest nadal pomoc dzieciom w nauce. Dwie godzinny każdego dnia przeznaczone są na dokształcanie dzieci, które mają problemy z nauką, czy koncentracją. Zajęcia wyrównawcze prowadzą nauczyciele różnych przedmiotów. Ponadto staramy się stworzyć dzieciom szanse na zabawę i rozwijanie hobby. Dzieci za darmo uczestniczą w zajęciach tanecznych, informatycznych i kulinarnych w Pałacu Młodzieży. To forma pomocy udzielana nam przez panią dyrektor Martę Komorowską. Oprócz tego, dzięki uprzejmości dyrektora Zespółu Szkół Techniczno Zawodowych pana Andrzeja Bartnika, dzieci mają także szansę uczestniczyć w zajęciach sportowych. Mamy też specjalnego psychologa, który prowadzi zajęcia terapeutyczne. Codziennie otrzymujemy za darmo drożdżówki z Cukierni Targowej i chleb z piekarni „Kazibud – Starzec”, co pozwala przygotować dzieciom podwieczorek.
Obecnej opiekujemy się grupą 42 dzieci. Są to uczniowie szkół podstawowych, choć mamy również jednego siedemnastolatka, który jest z nami od samego początku, teraz dużo nam pomaga. Większość z tych dzieci żyje w rodzinach rozbitych lub wielodzietnych. Trafiły do nas w wyniku konsultacji z pedagogami szkolnymi, wychowawcami i rodzicami. Niestety, nie jesteśmy w stanie przyjmować ich więcej ze względu na warunki finansowe i lokalowe.

Ostatnio dość głośnym medialnie tematem są „euro – sieroty”. Czy w Tarnowie taki problem również istnieje?
Nie można różnicować dzieci, które potrzebują pomocy na euro - sieroty czy nie euro - sieroty. Do naszej świetlicy uczęszcza kilkoro dzieci, których ojciec lub matka, czy też obydwoje wyjechali za granicę. Po wywiadach środowiskowych, bardzo dyskretnych zresztą, okazuje się czasem, że wyjeżdżający i mieszkający za granicą np. ojciec nie przysyła pieniędzy i zrywa kontakt z rodziną.

Ilu wychowawców pracuje z dziećmi?
W tej chwili zatrudniamy czterech wychowawców, jedna pani pracuje jako wolontariusz, w życie świetlicy włączają się również młodzi ludzie. Mamy wolontariuszki z V LO w Tarnowie, często też odwiedzają nas wolontariusze z Młodzieżowej Rady Miasta. Chętnie przyjmiemy kolejnych woluntariuszy.

Interesujecie się, co z wychowankami dzieje się później, gdy dorastają i przestają uczęszczać do świetlicy?
Staramy się utrzymywać kontakt z każdym, kto uczęszczał do naszego ogniska. Ich dalsze losy układają się różnie. Są tacy, którzy zbaczają z drogi, jaką staraliśmy się im wskazać, ale większość z nich uczy się nadal i to całkiem przyzwoicie, a także radzi sobie w życiu. Nasi wychowankowie bardzo często nas odwiedzają i nadal interesują się losami świetlicy. To są osoby mające dzisiaj 18 - 20 lat.

Na utrzymanie takiego ośrodka potrzeba funduszy. Skąd pozyskujecie pieniądze?
Urząd Miasta Tarnowa w pewnej części sponsoruje działanie świetlicy. Corocznie otrzymujemy dotację, w tym roku było to 18 tysięcy złotych. Ale to i tak za mało na utrzymanie ciągłości pracy świetlicy. Bardzo pomaga Młodzieżowa Rada Miejska pod opieką pani Iwony Kędroń. Z MRM współpracujemy od samego początku jej działania. Razem z nimi organizujemy akcje w szkołach, sprzedaż cegiełek, kartek i ozdób świątecznych, wypieków, a dochód przeznaczamy na działalność świetlicy. Staramy się zdobywać pieniądze z różnych źródeł. Wspomógł nas też w zeszłym roku ks. dyrektor Ryszard Podstołowicz z Tarnowskiego Odziału Caritas. Można powiedzieć, że nieoficjalny mecenat nad naszą placówką sprawują księża Filipini - w szczególności bardzo chciałabym podziękować ks. proboszczowi Maciejowi Miterze i ks. Pawłowi Cyzowi. Dzieci bardzo by chciały zobaczyć okolice Tarnowa. Gdybyśmy jednak chcieli zorganizować taką wycieczkę, choćby do Ciężkowic, tylko raz w roku, to nas na to nie stać. Od pewnego czasu szukałam sponsorów. Rozmawiałam w dużych tarnowskich firmach, ale każda powiedziała mi, że nie ma na takie cele pieniędzy. A przecież chodzi o to, żeby te dzieci mogły w jakiś sensowny sposób spędzać czas, by uchronić je przed zejściem na złą drogę.

Pozostaje mi życzyć powodzenia pani, jak i dzieciom które uczęszczają do ośrodka. Dziękuje za rozmowę.
Dziękuje panu serdecznie za zainteresowanie naszą działalnością. Miejmy nadzieję, że ten wywiad pomoże nam w pozyskiwaniu środków dla młodych tarnowian potrzebujących wsparcia.
04.12.2008
Twój komentarz:
Ankieta
Moje tegoroczne wakacje spędzę:
| | | |