Młody stulatek
Z Tadeuszem Rzepeckim, prezesem Tarnowskich Wodociągów spółka z o.o.
rozmawiał Piotr Filip.
Tarnowskie Wodociągi obchodzą w tym roku jubileusz stulecia. Jak na tak szacownego jubilata firma ma się nieźle. Nie widać po niej wieku, wciąż realizuje nie tylko nowe, ale i nowoczesne projekty.
Najważniejsze przedsięwzięcie to realizowany od kilku lat i właśnie dobiegający końca projekt „Zaopatrzenie w wodę i odprowadzenie ścieków w Tarnowie”. Cały projekt miał kosztować 38 milionów euro. Ograniczyliśmy te koszty o nieco ponad milion euro. 68% całej sumy to były pieniądze unijne, czyli około 25 milionów euro.
Czy istnieje już plan kolejnych inwestycji na czas, kiedy ten duży projekt zostanie już zakończony?
Będziemy robić to, co tej pory. Inwestować na bieżąco. Spółka taka jak nasza nie toleruje przerwy w inwestowaniu. Cały czas odnawiamy i odtwarzamy infrastrukturę. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że pod ulicami Tarnowa biegną jeszcze magistrale wodociągowe liczące sto lat, np. w rejonie ujęcia wody w Świerczkowie, na Wałowej, Krakowskiej, Goldhammera. To rury z szarego żeliwa, zbyt często zdarzają się ich rozszczelnienia, dlatego w ciągu najbliższych lat będziemy je wymieniać na nowsze.
Wróćmy do roku 1910. Kiedy możemy mówić o rozpoczęciu działalności wodociągu?
Przede wszystkim – pierwszy wodociąg pojawił się w Tarnowie nie 100, a ponad 500 lat temu. W 1467 roku na pewno musiał istnieć w mieście wodociąg, bo pojawia się w dokumentach osoba kanalarza. Oznacza to, że wybudowano go jeszcze wcześniej. Może nawet 600 lat temu. Ten pierwszy wodociąg to były drewniane rury biegnące z Krzyża do Rynku. Jego długość wynosiła około 2 500 metrów, funkcjonował wielokrotnie odnawiany, do lat dwudziestych ubiegłego wieku. Do dzisiaj podczas prac drogowych czy budowlanych można znaleźć pod ziemią drewniane rury. Na pewno tamten tarnowski wodociąg był jednym z pierwszych kilkudziesięciu istniejących wówczas w polskich miastach.
Możemy natomiast mówić o stuleciu firmy, ale i w tym przypadku wszystko zaczęło się wcześniej niż w roku 1910, praktycznie już pod koniec XIX wieku. Wtedy zaczęło się bardzo źle dziać w Tarnowie pod względem higieny. Mieszkańców gwałtownie przybywało, miasto się rozrastało i rozbudowywało. Tymczasem wody w kilkudziesięciu istniejących studniach było niewiele, a coraz więcej ścieków trafiało do miejskich potoków – Młynówki i Wątoku. W efekcie w 1899 roku wybuchła w Tarnowie kolejna, szczęśliwie ostatnia wielka epidemia. W 1902 roku powołano przy Radzie Miejskiej Komisję Wodociągową. Rozpoczęto badania mające na celu pozyskanie jak najlepszej wody. W 1906 roku powstała próbna studnia. W 1907 roku zatrudniono inżyniera – hydrotechnika, który miał koordynować dalsze prace. Zatrudnienie dr inż. Maksymiliana Matakiewicza to pierwsza decyzja personalna Tadeusza Tertila, dzień po objęciu stanowiska burmistrza. W ciągu dwóch następnych lat powstał projekt, w 1909 roku rozpoczęła się budowa, która zakończyła się w roku następnym. Tempo było więc imponujące, nawet, jak na dzisiejsze warunki. W ciągu kilkunastu miesięcy wybudowano około 60 kilometrów sieci wodociągowej.
Skąd znalazły się pieniądze na sfinansowanie tak dużej inwestycji w niebogatym mieście?
Pieniądze wzięły się z kasy miejskiej, z części podatków miejskich, a także z pożyczki inwestycyjnej, którą zaciągnęło miasto. Zaciągnięto kredyt w wysokości około dwóch milionów koron na okres 57 lat. Była to kwota gigantyczna jak na tarnowskie realia. Dzisiaj zapewne żadna władza takiej pożyczki nie odważyłaby się zaciągnąć. Ostatnia spłata pożyczki na budowę wodociągu w Tarnowie powinna nastąpić w 1967 roku. Pożyczkę spłacano z wpłat mieszkańców, których obciążono zryczałtowanymi opłatami wliczonymi w podatki.
Przed stu laty sieć wodociągowa liczyła około 60 kilometrów, jak długa jest dzisiaj?
Dzisiaj jest ponad dziesieciokrotnie dłuższa, ale obejmuje nie tylko teren miasta. Dostarczamy wodę na terenie Tarnowa oraz gmin Tarnów i Skrzyszów, a ponadto hurtowo sprzedajemy ją do Olesna, Żabna, Dąbrowy Tarnowskiej, Lisiej Góry, Wierzchosławic, Pleśnej, a wkrótce także do Pilzna i Ryglic.
Nasuwa się pytanie – jeżeli woda z Tarnowa trafia w tak wiele miejsc, czy nie braknie jej dla tarnowian?
Odpowiadałem ostatnio na to pytanie na sesji Rady Miejskiej. Nie ma takich obaw. Z brakami wody mieliśmy do czynienia w latach osiemdziesiątych. Starsi mieszkańcy pamiętają może, że wieczorami, zwłaszcza latem, brakowało zwykle wody. Obecnie praktycznie nie ma o tym mowy, chyba, że zdarzy się jakaś specyficzna awaria. Nasze ujęcia wody są coraz bardziej wydajne, a zużycie wody w ostatnim okresie spada. Obecnie zużywamy 40% ilości wody zużywanej w latach osiemdziesiątych. Większość zakładów, która nie przestawiła się na oszczędniejsze technologie upadła i przestała istnieć. Ośmiokrotnie zmniejszyła się liczba ścieków produkowanych przez Zakłady Azotowe, spadła też ilość wykorzystywanej przez tę firmę wody. W roku 1984 sprzedaliśmy w mieście 20 milionów metrów sześciennych wody, w tej chwili sprzedajemy we wszystkich wyżej wymienionych gminach około 7 milionów. Naszych klientów po trochu zdyscyplinowała cena, częściowo wpływ na tę sytuację ma postęp techniczny. Mamy coraz lepsze pralki, mniejsze spłuczki, szczelne krany, oszczędniejsze piecyki do podgrzewania wody, częściej korzystamy ze zmywarek. To wszystko ma wpływ na zużycie wody.
Skąd bierze się woda w kranach tarnowian?
Pytanie należy postawić inaczej – skąd można pozyskać dobrą wodę? Tarnów jest w szczęśliwym położeniu. Mamy w pobliżu Dunajec – rzekę, która niesie ogromne ilości wody i jest to woda czysta zarówno według standardów polskich, jak i europejskich. Stacja uzdatniania wody działa w Zbylitowskiej Górze, działa również ujęcie wody zbudowane przed stu laty w Świerczkowie. Mamy też do dyspozycji wodę ze studni infiltracyjnych. Jest ich 11, każdy może je obejrzeć pomiędzy mostem kolejowym na Dunajcu, a mostem w Ostrowie. Studnie dostarczają 30 – 40% wody, reszta pochodzi z rzeki.
Czy pijemy dobrą wodę w porównaniu z mieszkańcami innych polskich miast?
Woda w każdym wodociągu musi spełniać normy określone przez Ministra Zdrowia. Jeśli woda spełnia te normy, trudno mówić, że jest lepsza, czy gorsza. Taka woda jest zdatna do picia bez przegotowania. Prawdą jest jednak, że woda w Tarnowie ma wiele dodatkowych walorów. Wszystkie znajdujące się w niej domieszki występują w optymalnym zakresie. Metali ciężkich jest bardzo niewiele, twardość wody zawiera się w środkowym zakresie przedziału dopuszczalnego.
W jakiej formie firma świętować będzie swoje stulecie?
Pierwszą inwestycją realizowaną z okazji jubileuszu jest nowe biuro obsługi klienta. Od 16 listopada ubiegłego roku stworzyliśmy znacznie lepsze warunki lokalowe klientom. Istnieje możliwość załatwienia wszystkich spraw w jednym miejscu. Niedawno oddaliśmy do użytku nową stację uzdatniania wody. Jesteśmy dzięki temu przygotowania na wprowadzenie jeszcze ostrzejszych parametrów wody, co niedługo nastąpi. Mamy więc prezent dla tarnowian w postaci jeszcze lepszej wody. Przygotowujemy pierwszą w historii firmy monografię. Wydano wiele publikacji na temat historii Tarnowa, ludzi, architektury, ulic, komunikacji. Będzie niedługo również historia wodociągów. Sądzę, że będzie ona interesująca nie tylko dla ludzi z branży, ale też i historyków. Sięgamy do dokumentów, które nigdy nie były publikowane.
Zainteresowanie gości, którzy odwiedzają miasto budzi także siedziba spółki przy ulicy Narutowicza. Ona też obchodzi w tym roku stulecie.
Ten historyczny budynek został ostatnio odnowiony i doprowadzony do pierwotnego wyglądu z początku ubiegłego wieku. Wykonaliśmy również jego iluminację. Od początku mieściła się tutaj siedziba wodociągów, wtedy obecna ulica Narutowicza nosiła nazwę Mała Strusina. Budynek administracyjny budowano już po zakończeniu budowy sieci wodociągowej. W 1911 roku podjęto decyzję o budowie, a w roku następnym oddano go do użytku.
Skąd w takim razie w siedzibie Tarnowskich Wodociągów wziął się Jerzy Braun, którego postać upamiętnia tablica na frontonie budynku?
W pierwotnym projekcie miano zbudować parterowy budynek, będący wyłącznie siedzibą firmy. Decyzją wiceburmistrza Eliasza Goldhammera zmieniono jednak projekt i powstał budynek reprezentacyjny, w którym znalazły się również mieszkania urzędników miejskich. Ostatni lokatorzy wyprowadzili się z budynku w latach osiemdziesiątych, a więc niespełna 30 lat temu. Mieszkała tu również rodzina Braunów, gdy Karol Braun, ojciec Jerzego, pracował w Tarnowie jako notariusz. Miasto wynajmowało od wodociągów mieszkanie dla tej rodziny.
Nie może Pan obiecać tarnowianom, że okazji jubileuszu woda będzie tańsza?
Woda już w tym roku jest tańsza. Podwyżka cen wyniosła 1,7%, a poziom inflacji to 3,5%. Cena jest zatem relatywnie niższa, niż w roku ubiegłym. Nie należy się jednak spodziewać, że woda będzie taniała. Rosną wymagania co do jej jakości, a ich spełnienie pociąga za sobą koszty. Podobnie jest z kosztami oczyszczania ścieków.
Dziękuję z rozmowę.
12.05.2010