Szlachetna komedia Bogusława Schaeffera

Z Tomaszem Piaseckim, reżyserem przedstawienia „Kaczo, byczo, indyczo...” rozmawiał Piotr Filip

31 grudnia kolejne premiera tarnowskiego teatru – sztuka Bogusława Schaeffera, którą Pan nie tylko reżyseruje, ale i w niej gra, obok Edwarda Żentary i Anny Lenczewskiej.
Główną postacią „Kaczo...” jest showman, obok niego pojawiają się dwie postaci - „Ona i „On”. Te właśnie role zagramy Ania Lenczewska i ja. Showmana zagra Edward Żentara.

Tekst dotyczy ludzi teatru?
Tak, aczkolwiek jest to tekst, który w zamyśle autora niejednoznacznie przechodzi od jednej postaci do drugiej. Całość wiąże tylko postać showmana, o którym też niewiele wiemy, bo opowiada on ciągle kolejne wersje swojej biografii, nie wiadomo nawet na ile prawdziwe, na ile wymyślone. W pewnym momencie mówi np. urodziłem się w Kaczych Dołach, po chwili temu zaprzecza. W jego powiadaniu życie przeplata się z teatrem, i to jest podstawowy sens, tego, jak go nazwał sam Schaeffer, collage'u teatralnego. Technika ta w plastyce polega najogólniej mówiąc na tym, że nakłada się jedne rzeczy na drugie. W wersji teatralnej chodzi natomiast o nakładanie się "na aktora".
Nie chcę za dużo mówić o efekcie końcowym, bo przed nami jeszcze trochę prób, może coś jeszcze zmienimy, a poza tym - nie ma powodu o wszystkim opowiadać. Publiczność obejrzy przedstawienie na scenie, a pozna je z opowieści reżysera.

Każda z postaci scenicznych jest aktorem?
Dokładnie tak. Aby trochę pomóc widzowi, pomagamy sobie także kostiumem, zwłaszcza w przypadku postaci kobiecej. Ona ciągle jest aktorką w nowym kostiumie, najłatwiej więc skojarzyć, że mamy do czynienia z nową postacią. W przypadku panów jest to trudniejsze, oni nie przebierają się tak często jak kobiety.

Publiczność lubi oglądać przedstawienia o teatrze, jego kulisach, o rzeczach, których nie widzimy, przychodząc na spektakle.
Też tak myślę. Czasem nawet ta teatralna nomenklatura jest nadużywana. Słyszę czasem, że piłkarz, który symuluje ból „jest dobrym aktorem”. Tymczasem dobre aktorstwo polega na czym innym. W teatrze dobry aktor, to nie ten, który się wywróci i udaje, że go boli. Ale takich odniesień do teatru jest dużo. Chcemy zmierzyć się z takimi właśnie schematami i pokazać, że nie wszystko polega na udawaniu. Szczerość właśnie jest sensem działalności teatralnej.

Bogusław Schaeffer napisał sporo tekstów o teatrze, aktorach, dość wymienić choćby jego „Scenariusze...". Pan miał już okazję zetknąć się z Schaefferem w teatrze?
Tak, ale w charakterze aktora i widza. Grałem w sztukach Bogusława Schaeffera, nigdy wcześniej nie reżyserowałem. Zawsze jednak ceniłem tę niesamowitą postać w polskiej kulturze. To przecież nie tylko dramaturg, ale i kompozytor, teoretyk muzyki i teatru, filozof.

Można spodziewać się obecności autora na tarnowskiej premierze?
Tego nie mogę obiecać. Jest to możliwe, ale wiele zależeć będzie od stanu zdrowia Bogusława Schaeffera i kalendarza jego wyjazdów zagranicznych.

Czy to celowy zabieg, czy może zbieg okoliczności, że premiera odbywa się właśnie w sylwestrowy wieczór.
Myślę, że może to być ciekawe zderzenie. Spotkanie w teatrze w dniu, gdy żegnamy stary rok, czekamy z nadzieją na nowy. Wielu ludzi czuje się zobowiązanych do tego, aby się właśnie w ten wieczór bawić. Nie wiem dlaczego. Mnie nigdy nie udawało się w ten wieczór dobrze bawić. Tymczasem „Kaczo...” nie jest farsą, czy groteską, to szlachetna komedia. Nie tylko bawi, ale skłania do refleksji. Bogusław Schaeffer ma moim zdaniem pewne profetyczne zdolności. Ta sztuka napisana została na początku lat 90., ale jest nadal bardzo aktualna. Prawdopodobnie dlatego, że dotyka szczerej prawdy i w tym sensie będzie zawsze aktualne. Jeśli tekst jest dobrze napisany, to się nie starzeje. Jestem tym bardziej ciekawy reakcji widzów, że publiczność w Tarnowie, mieście festiwalu komedii, obyta jest z dobrą komedią.

Pozostaje zatem zaprosić publiczność na sylwestrowe spotkanie z Bogusławem Schaefferem w tarnowskim teatrze.
Zapraszam, i namawiam, by zrobić to w miarę szybko, bo spora liczba miejsc została już na premierowy wieczór sprzedana.
18.12.2008
Twój komentarz:
Ankieta
Moje tegoroczne wakacje spędzę:
| | | |