Talenty ukryte pod niepełnosprawnością

Z siostrą Anetą Tobiasz ze Środowiskowego Domu Samopomocy im. Świętej Kingi w Tarnowie rozmawiał Piotr Filip
Dzięki zbiórce pieniędzy przeprowadzonej w grudniu i styczniu podczas spektakli "Betlejem polskie" w tarnowskim teatrze udało się pozyskać dla Domu Samopomocy kwotę przeszło ośmiu tysięcy złotych. Na co przeznaczone zostaną te pieniądze?
Lista potrzeb w domu, który prowadzimy jest bardzo długa. Najpilniejsze na rok bieżący to chyba ocieplenie domu i ukończenie odwodnienia. Musimy również myśleć o wymianie samochodu, którym dowozimy niepełnosprawnych do naszego ośrodka. Pojazd, który obecnie posiadamy przejeżdża dziennie około 400 kilometrów, ale i to nie zaspakaja wszystkich potrzeb. Osoby niepełnosprawne fizycznie czy intelektualnie nie są w stanie same przybyć do ośrodka. Sądzę, że pieniądze zebrane przez teatralną publiczność przeznaczmy na ocieplenie domu. Chcę bardzo serdecznie podziękować zarówno pomysłodawcom i inicjatorom zbiórki, jak i wszystkim, którzy dołożyli pieniądze podczas wizyty w teatrze.
Ile osób objętych jest opieką Domu Samopomocy?
Obecnie jest to 65 osób. Są to ludzie upośledzeni intelektualnie, nieraz w bardzo głębokim stopniu. Wielu jest również niepełnosprawnych fizycznie – poruszają się na wózkach, czasem są w stanie chodzić przy pomocy innych osób.
Wielu tarnowian nie wie o istnieniu Domu, lub nie potrafi go zlokalizować na planie miasta. Można to było usłyszeć również podczas zbiórki w czasie teatralnych przedstawień.
To trochę dziwne, bo Dom Samopomocy działa w Tarnowie od 15 lat i znajduje się właściwie w centrum miasta. To duży budynek przy skrzyżowaniu ulicy Słonecznej i alei Matki Bożej Fatimskiej. Służymy osobom niepełnosprawnym intelektualnie. Przychodzą oni do nas rano, oczekujemy na naszych podopiecznych od 6.30, niektórzy wychodzą dopiero po 16.00, kiedy ich rodzice wracają z pracy. Podczas tych kilku godzin uczestniczą w prowadzonych przez nas zajęciach terapeutycznych, spotkaniach z logopedą, rehabilitacji, niektórzy realizują obowiązek szkolny.
Duża liczba opiekunów pracuje w Domu Samopomocy?
Cały zespół liczy 25 osób. Dzięki współpracy z Powiatowym Urzędem Pracy możemy liczyć na stażystów, to dodatkowe ręce do pracy i pomocy podopiecznym.
Nie jest to dom pomocy. Chcemy, aby ci ludzie wydobywali z siebie wszystkie możliwości, wszystko co potrafią zrobili sami. Wydobyli te talenty, które Bóg im dał, choć bardzo często są one ukryte bardzo głęboko pod niepełnosprawnością.
21.01.2009