Młodzi ludzie niewiele wiedzą na temat swoich dziadków.

Ze Zdzisławem Baszakiem, żołnierzem Armii Krajowej, organizatorem i opiekunem Izby Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK w Tarnowie rozmawiał Piotr Filip.

Izba Pamięci Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej liczy już 15 lat. Nie od początku jednak znajdowała się ona w Tarnowie.
Od dawna było moim marzeniem, by wyeksponować pamiątki po Armii Krajowej, czas płynie, coraz mniej żołnierzy II wojny jeszcze żyje, a młodzi ludzie nie poznają historii, jeśli nie będą mieli z czego się jej uczyć. Jako lokalny patriota Dąbrowy Tarnowskiej kilkanaście lat temu rozpocząłem starania o utworzenie izby pamięci w tym właśnie mieście. Udało się doprowadzić do jej otwarcia, cieszyliśmy się przychylnością ówczesny władz województwa tarnowskiego, które przekazały budynek na potrzeby ekspozycji. Niestety – gorzej ułożyły się relacje z władzami miasta. Najpierw przeniesiono nasze pamiątki do innego pomieszczenia, gdzie znajdowały się wspólnie z zupełnie innego rodzaju eksponatami, później pojawił się postulat płacenia czynszu za wynajmowanie lokalu. To zniechęciło mnie ostatecznie do utrzymywania izby w Dąbrowie Tarnowskiej. Dzięki pomocy policji przewieźliśmy wszystkie eksponaty do Tarnowa i tak znalazły się w naszej siedzibie przy ulicy Mościckiego. Być może w przyszłości uda się nadbudować piętro w tym budynku i dzięki temu uzyskać więcej miejsca na ekspozycję.

Starania o pamięć na temat Armii Krajowej wydają się tym ważniejsze, że jej historię przez wiele lat przekłamywano.
Spotykam się z wieloma dowodami na to, że młodzież niewiele wie na temat swoich dziadków. Być może wynika to właśnie z faktu, że bali się oni, lub krępowali opowiadać o swoim życiu. Przekłamania są też efektem "bajek" opowiadanych przez samych żołnierzy. Najwięcej o swojej aktywności często opowiadali ci, którzy mieli najmniej do powiedzenia.
Dlatego to, co obecnie robię, nie tylko zresztą ja, robię przede wszystkim z myślą o młodzieży. Samo zbieranie pamiątek nie jest jednak rzeczą prostą. Coraz większą konkurencję robią zawodowi zbieracze, którzy myślą o zarobku. Okazuje się, że na giełdach staroci można kupić przeszłość. Niektóre rzeczy łatwiej kupić w Stanach Zjednoczonych niż w Polsce. Mam informacje o interesujących eksponatach z okresu wojny, ale nas nie stać na wielkie zakupy. Nie pozwalają na to również warunki lokalowe.

Co zatem udało się zgromadzić w izbie pamięci?
Jedna mała sala poświęcona jest niemieckim obozom koncentracyjnym i miejscom zesłania w Związku Radzieckim. Można zatem powiedzieć, że dotyczy ona okupacji niemieckiej i radzieckiej. Kolejna sala poświęcona jest prasie podziemnej o różnych orientacjach politycznych. Na temat prasy okupacyjnej niewiele się obecnie mówi, tymczasem prasa polska w czasie okupacji miała ogromne znaczenie, a wiele osób zginęło, drukując i redagując prasę podziemną. W kolejnej sali zgromadziliśmy pamiątki po 16 Pułki Piechoty Ziemi Tarnowskiej. Po tej jednostce przejęliśmy nazwę walcząc jako 16 pp AK. Kolejna sala poświęcona jest kampanii wrześniowej 1939 roku, ruchowi oporu i walce Polaków na wszystkich frontach wojny. Jedna sala poświęcona jest działalności Inspektoratu Tarnów Armii Krajowej, obejmującego teren trzech powiatów – tarnowskiego, dąbrowskiego i brzeskiego. Wreszcie w ostatniej sali zgromadziliśmy broń. Ostatni nasz nabytek to dwa mundury generała Zawadzkiego, który pochodził z regionu Dąbrowy Tarnowskiej. Walczył w kampanii wrześniowej, później przeszedł cały szlak bojowy armii generała Andersa. Zmarł niedawno w Gdańsku w wieku blisko stu lat. Ponieważ miałem okazję go znać, mundury trafiły do naszej izby. Jeden to mundur z kampanii afrykańskiej i włoskiej, drugi to kombatancki mundur generalski, czyli jasne spodnie i granatowa marynarka.

Region tarnowski kojarzy się również z akcjami "Most", organizowanymi podczas okupacji lotami samolotów, dzięki którym udało się transportować pomiędzy Polską, a Anglią dokumenty, ludzi, a także części rakiety "V". Sam Pan uczestniczył w akcji „III Most” i wkładał do samolotu części niemieckiej rakiety.
Sprawa rakiet ”V” należy do bardziej znanych, nie wszyscy jednak wiedzą, że jej finał miał miejsce na lądowisku właśnie pod Tarnowem. Zgromadziliśmy tutaj kilka plansz przypominających o tej akcji, jest też książka opisująca przebieg wydarzeń. O tej sprawie mógłbym mówić bardzo długo, ale to raczej temat na inna rozmowę.

Jaki cel przyświeca obecnie gospodarzom tarnowskiej izby pamięci?
Zależy nam na tym, aby młodzież jak najczęściej odwiedzała to miejsce. Aby każda, nie tylko tarnowskich szkół klasa, przynajmniej raz miała okazję obejrzeć nasze eksponaty. Najwięcej w tej kwestii zależy od nauczycieli, uczniowie, jeśli już tu trafią, chętnie oglądają eksponaty i słuchają lekcji historii. Gościliśmy już szkołę nawet z Sanoka. Spotkałem i takich młodych ludzi, którzy bardzo są zainteresowani np. bronią, czy określoną grupą konkretnych pamiątek. Jesteśmy również do dyspozycji takich pasjonatów.

A w jaki sposób udało się pozyskać broń, czy to osobiste pamiątki?
Osobistych pamiątek przekazanych przez koleżanki i kolegów jest tu niewiele. Niektórych pamiątek szukamy obecnie w okolicach Rzeszowa i Jarosławia. Im dalej na wschód, tym łatwiej coś znaleźć, bo wojsko wycofując się w 1939 roku na tamtym terenie najwięcej rzeczy ukryło. Część broni pochodzi z czasów wojny, część uzyskaliśmy od wojska na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy powstawała izba. Broni autentycznej zachowało się bardzo mało. Część odnalezionej po wojnie trafiło do muzeów wojskowych. Sam ukrywałem pod koniec wojny kilkaset sztuk broni i mundurów w bunkrze na Powiślu Dąbrowskim, spodziewając się walk z bolszewikami. Niestety wszystko, co ukryliśmy zostało skradzione niedługo po wojnie, do dziś nie wiadomo przez kogo. Jedyna korzyść z tej kradzieży była taka, że gdy zostałem aresztowany i pytano mnie o miejsce ukrycia broni, mogłem bez obaw „zdradzić” miejsce, gdzie ją schowaliśmy.

Dziękuję za rozmowę
24.01.2009
Twój komentarz:
Ankieta
Moje tegoroczne wakacje spędzę:
| | | |