Przypadki wioskowego Poirota. „Trumna nie lubi stać pusta”.

Kiedy do sklepu wtacza się klient z siekierą w plecach a następnie umiera, to najlepiej przeprowadzić śledztwo we własnym zakresie i w swoim gronie.

„Trumna...” to zabawny kryminał. Akcja toczy się w małej wsi pełnej typowych dla takiego środowiska postaci, których ulubioną rozrywką jest spożywanie taniego wina. Któregoś dnia ktoś w mało wyrafinowany sposób – siekierą w plecy, zabija lokalnego łotra, który za pomocą małego czarnego kajecika z „hakami”, niejednemu zalazł za skórę. Śledztwa podejmuje się były policjant, a aktualnie właściciel miejscowego sklepu. W kręgu podejrzeń znajduje się osiem osób, z których każda miała powód by zabić. Z przenikliwością godną Herkulesa Poirot „śledczy” analizuje możliwość popełnienia morderstwa przez każdą z osób, aby w końcu bezbłędnie wytypować winowajcę. Ale że był to „swój”, przybyłej władzy zostaje delikatnie podsunięta hipoteza samobójstwa... Nie powiemy, kto zabił. Ale tak naprawdę urzeczywistnił on tylko skryte pragnienia ich wszystkich.

Podobali się w konkursowym przedstawieniu aktorzy z Białegostoku. Miejscowy głupek, kobieta oddająca się za butelkę wina czy robiący szemrane interesy, nigdy nie trzeźwiejący cwaniak byli tak autentyczni, że można było odnieść wrażenie, iż przez całe życie nic innego nie robili.
03.10.2008
Twój komentarz:
Ankieta
Jak spędzasz tegoroczny urlop?
| | | |