Tarnów na dobry początek

 Z Witoldem Pyzikiem, autorem wystawy „Za włosami, za lasami...” rozmawiał Piotr Filip

 

Jaką należałoby wyznaczyć linię łączącą Gdańsk, gdzie się pan urodził, Paryż, gdzie mieszka i Tarnów, gdzie prezentuje swoje obrazy - i to w ramach cyklu prezentacji tarnowskich artystów?

Linia jest może długa, ale stosunkowo prosta. Z Gdańska wyjechałem do Francji w 1985 roku. Tam poznałem Agnieszkę, dzisiaj moją żonę. Ona jest tarnowianką. Kiedy pojawiła się możliwość legalnych przyjazdów do Polski, zaczęliśmy przyjeżdżać również do Tarnowa. Tak rozpoczęły się moje związki z tym miastem, trwają nadal i zapewne będą trwały w przyszłości.

Jak to się stało, że w połowie lat osiemdziesiątych znalazł się pan za granicą?

Wyjechaliśmy z kilkoma kolegami na wakacyjny wypad do Marsylii, gdzie zaprosiła nas koleżanka. Po trzech miesiącach do Polski wrócili wszyscy, oprócz mnie.

Decyzja o pozostaniu miała związek z ówczesną sytuacją polityczną w kraju?

Nie. Ja w bardzo młodym wieku uznałem, że chcę wyjechać do Francji i tam szukać swojego miejsca w życiu i sztuce. W tamtym czasie można było jeszcze we Francji uzyskać azyl polityczny, ale nie byłem tym zainteresowany. To była emigracja artystyczno - ekonomiczna młodego człowieka, który był ciekawy świata. Bardzo szybko z Marsylii przeniosłem się do Paryża. Pierwszy okres nie był łatwy, ale charakterystyczny dla wielu młodych emigrantów.

W jednym z opublikowanych niedawno w Polsce artykułów napisano, że jest pan artystą w Polsce właściwie nieznanym. Zgadza się pan z taką opinią?

Tak. Mam poczucie, że oprócz kolegów ze szkoły i studiów, nikt mnie tutaj nie zna. Nie jest to jednak dla mnie wielki problem, raczej naturalna sytuacja. Do tej pory moje prace można było oglądać w Polsce jedynie na kilku wystawach zbiorowych. Może prezentacja obrazów w Tarnowie przyczyni się do zmiany w tym zakresie.

To była inicjatywa pana, ZPAP, czy może tarnowskiego muzeum?

W największym stopniu mojej żony. To przecież jej rodzinne miasto. Pomysł się spodobał i choć moje związki z Tarnowem są nieco bardziej skomplikowane niż osób tu na stałe mieszkających, mogłem pokazać swoje obrazy w ramach cyklu prezentacji tarnowskich artystów. Przyjemnie jest znaleźć się w środowisku, które ma pewien poziom i jest interesujące.

Jest pan aktywny na wielu polach – malarstwa, rzeźby, konserwacji zabytków. Skąd decyzja, by w Tarnowie pokazać właśnie obrazy?

Moje zawodowe życie biegnie dwoma torami. Rzeźba i konserwacja zabytków zapewnia mi dochody i spokojny byt, a to pozwala tworzyć obrazy, w których mogę „wyżywać się” już bez żadnych obciążeń. Dlatego malarstwo jest dla mnie tak ważne. Obrazów nie maluję na zamówienie, czy dla konkretnego klienta.

Mam pan za sobą kilka dekad zawodowej aktywności i ciekawe osobiste doświadczenia. Czy łatwiej było kiedyś przebijać się młodym ludziom, czy może dzisiaj dobrze jest mieć 20 lat i startować w świecie, który staje się coraz mniejszy?

Zawsze dobrze jest mieć 20 lat. A poważnie mówiąc, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Nie wiem. Kiedyś wydawało się, że internet umożliwi zabranie głosu, wszystkim, którzy wcześniej takiej możliwości nie mieli. Okazało się to jednak bardziej skomplikowane. Nadal ważne jest otoczenie handlowo – marketingowe, organizacja prezentacji, zdanie liderów opinii. Trzeba także regularnie wystawiać, jeśli nie wystawiasz, to oznacza, że nie istniejesz.

Każdy artysta to dzisiaj małe przedsiębiorstwo?

Zdecydowanie tak. Trzeba znaleźć swoją niszę na rynku i próbować zdobyć mocną pozycję. To z kolei zajmuje masę czasu. W moim przypadku wygląda to w ten sposób, że od kilkunastu lat współpracuję z jedną z paryskich galerii. Oni wykonują za mnie sporo pracy, ale wiąże się to z pewnymi ograniczeniami. W Paryżu nie mogę na przykład wystawiać w innych galeriach.

Jest pan również nauczycielem i pedagogiem?

Tak. Uczę w jednej ze szkół wyższych na północy Francji, niedaleko Lille. Prowadzę zajęcia z przyszłymi realizatorami filmów animowanych. Filmy dzisiaj tworzy się metodą cyfrową, ale wciąż potrzebne są podstawy w postaci zasad dobrego rysunku, budowania kompozycji i dynamiki obrazu.

Może pan w takim razie porównać system kształcenia artystów w Polsce i Francji. Różnice są widoczne?

Nie jestem osobą, która może się na ten temat autorytatywnie wypowiadać. Mogę jedynie powiedzieć, że w pracy ze studentami mam zupełnie wolną rękę. Oni z kolei również są ciekawi tego, co mam im do zaproponowania, zwłaszcza, w dziedzinie łamania stereotypów, którymi wielu młodych ludzi jest wręcz naładowanych.

Wróćmy do pańskich obrazów i tarnowskiej wystawy. Obrazy tu prezentowane będzie można jeszcze w Polsce oglądać?

Tak. Być może w galerii Wojciecha Fibaka, może w jednej z galerii w Warszawie, może również gdzieś jeszcze w Małopolsce. Gdyby ten plan udało się zrealizować, byłbym bardzo zadowolony. Mam nadzieję, że Tarnów to będzie jedynie świetny początek.

 

08.08.2015
Twój komentarz:
kod bezpieczeństwa
Ankieta
Czy popierasz projekt dwukadencyjności władzy wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w samorządach lokalnych
| | | |