Beniaminek bez kompleksów

 Podopieczni trenerów Marcina Markuszewskiego i Marcina Ogarka postawili Górnikowi Zabrze niezwykle twarde warunki. Pojedynek w Zabrzu zakończył się wynikiem 23:22 dla Górnika. Goście gonili całą drugą połowę i byli o włos od ogromnej sensacji. Za tydzień tarnowianie zadebiutują we własnej hali meczem z Zagłębiem Lubin.

 

Gdyby sugerować się papierowymi rozważaniami Grupa Azoty Tarnów jechała na mecz do Zabrza po łagodny wymiar kary. Tymczasem beniaminek z Tarnowa był o krok od sprawienia sensacji – wynik brzmiał 23:22.

Przez pierwszy kwadrans trwała wymiana ciosów. Żadna z ekip nie potrafiła sobie wypracować większej niż jednobramkowej przewagi. W 17 minucie do bramki tarnowian trafił Buszkow i gospodarze objęli prowadzenia 6:4. Później wydawał się, że worek z bramkami dla zabrzan wreszcie się rozwiązał. W 25 minucie gospodarze prowadzili 11:6 i pięciobramkową przewagę utrzymali do końca pierwszej połowy.

Jeszcze w 41 minucie zabrzanie prowadzili 18:12. Po bramkach Grozdka i  Lazarowicza przyjezdni zmniejszyli stratę do dwóch bramek. Na osiem minut przed końcem goście przegrywali 19:21. Potem gola dla tarnowian zdobył Tarcijonas, ale w 60 minucie Górnik utrzymał piłkę do końca meczu i to gospodarze mogli cieszyć się z wygranej.    

Za tydzień tarnowianie zadebiutują we własnej hali meczem z Zagłębiem Lubin.

 

Górnik Zabrze – Grupa Azoty Tarnów 23:22 (14:9)

Grupa Azoty: Małecki - Nowak 6, Kowalik 5, Kużdeba 4, Tarcijonas 3, Lazarowicz 1, Pedryc 1, Grozdek 1, Dadej 1

02.09.2019
Twój komentarz:
Ankieta
| | | |