Drugi mecz, pierwsze zwycięstwo

 Piłkarze ręczni Grupy Azoty wygrali spotkanie z brązowym medalistą poprzedniego sezonu – Gwardią Opole 31:26. W drugim meczu w Arenie Jaskółka Tarnów podopieczni Marcina Markuszewskiego zagrali kapitalną drugą połowę, podczas której dali sobie rzucić tylko 11 bramek.

 

Tarnowianie doczekali się pierwszego zwycięstwa piłkarzy ręcznych Grupy Azoty w Arenie Jaskółka Tarnów.

W drugim meczu w nowej hali beniaminek PGNiG Superligi sprawił sensację i pokonał brązowego medalistę poprzedniego sezonu – Gwardię Opole.

Podopieczni Marcina Markuszewskiego zagrali kapitalną drugą połowę, podczas której dali sobie rzucić tylko 11 bramek. Początek spotkania był dość nerwowy i po 7 minutach utrzymywał się remis 3:3. Tarnowianie w 15. minucie pierwszy raz w meczu przegonili przeciwników dzięki świetnemu przechwytowi Paulo Grozdka, który dodatkowo przytomnie odegrał do Mindaugasa Tarcijonasa, a obrotowy skończył kontrę celnym rzutem.

Grupa Azoty wykorzystała również grę w przewadze i w 20. minucie prowadziła 10:9, po trafieniu ze skrzydła Mateusza Wojdana. Wśród gospodarzy wysoką skuteczność notował Łukasz Kużdeba. Tarnowski lewoskrzydłowy w pierwszej połowie siedem razy trafił do siatki przyjezdnych.

Początek drugiej odsłony należał do Grupy Azoty Tarnów. Po trzech golach z rzędu, w tym dwóch Rennosuke Tokudy, beniaminek prowadził już 19:15. Gdy wspaniałym zwodem popisał się Wojciech Dadej, przewaga wzrosła do pięciu trafień. Dwie fenomenalne parady zaliczył Patryk Małecki. Tarnowski bramkarz najpierw zatrzymał rzut karny wykonywany przez Patryka Mauera, a potem dobitkę tego samego zawodnika.

Po 40 minutach Grupa Azoty prowadziła 21:16. Gwardii odrabianie strat szło z ogromnym trudem i coraz częściej zawodnicy z Opola uciekali się do brutalnych fauli. Na 10 minut przed końcem zawodów wynik brzmiał 25:19. Brązowym medalistom poprzedniego sezonu trzy minuty zajęło zmniejszenie dystansu o połowę. Gospodarze opanowali sytuację i wrócili do poziomu prezentowanego od początku spotkania. Przechwyt Wojciecha Dadeja oraz jego celny rzut sprawił, że na 180 sekund przed końcem rywalizacji Grupa Azoty prowadziła 29:24. Przewaga pięciu bramek utrzymała się do końca. – Chciałem Tarnowowi pogratulować zwycięstwa. Gospodarze byli zespołem bardziej zdeterminowanym, a to co my wyprawiamy w ostatnich meczach, to jest nie do wiary. Brakuje nam przysłowiowych „jaj”. Tak nie można grać – ocenił Rafał Kuptel, trener Gwardii Opole.

Zespół z Opola na pewno odczuwa zmęczenie meczami pucharowymi, ale nie chciałbym mówić że wygraliśmy przez problemy przeciwników. Zagraliśmy jedno z naszych lepszych spotkań w sezonie. Byliśmy bardzo dobrze przygotowani taktycznie, mimo kilku błędów, które nie powinny się zdarzyć. Dzisiaj pokazaliśmy zaangażowanie w grze obronnej i konsekwencję w ataku, której brakowało nam w poprzednich meczach – powiedział Marcin Markuszewski, trener Grupy Azoty Tarnów.

– Bardzo cieszymy się z punktów. Ostatni zagraliśmy trzy mecze, które równie dobrze mogliśmy wygrać. Dzisiaj walczyliśmy 60 minut i nie pękliśmy w końcówce, tak jak to się nam przydarzało wcześniej. Każdy zawodnik dał z siebie 100% i oby tak zostało do końca sezonu – dodał Wojciech Dadej, środkowy rozgrywający Grupy Azoty Tarnów.


Grupa Azoty Tarnów – Gwardia Opole 31-26 (16-15)

Grupa Azoty: Małecki – Tokuda, Wojdan, Sanek, Nowak, Tarcijonas, Kowalik, Dadej, Kużdeba, Pedryc, Grozdek

 

 

 

12.12.2019
Twój komentarz:
Ankieta
| | | |