Piękna opowieść o przyjaźni

„Kukuryku na patyku, czyli o dwóch takich” - tarnowski teatr przygotował dla swojej publiczności bajkę. Ale to bajka dla widzów od lat 5 do 105. Nigdzie nie jest przecież powiedziane, że tylko dzieci mają problemy z relacjami międzyludzkimi, czy też pozwalają sobą manipulować. A ponadto, niezależnie od wieku, warto obejrzeć Michała Wiśniewskiego i Roberta Żurka, którzy na kilkadziesiąt minut znowu stali się małymi chłopcami.

„ Kukuryku na patyku, czyli o dwóch takich” to opowieść niemieckiego autora Paula Maara, przełożona na język polski przez Aleksandra Berlina. Dość prosta opowieść z morałem, adresowana do dzieci. I to one właśnie w większej części wypełniły widownię podczas premierowego przedstawienia, a sądząc z reakcji - bawiły się bardzo dobrze. Głównie za sprawą dwóch zabawnych, ale chwilami również wzruszających klaunów, Dezyderiusza i Kminka, granych przez Michała Wiśniewskiego i Roberta Żurka. Obydwaj panowie zagrali właściwie kilkuletnich chłopców, a o tym, że poradzili sobie z tym zadaniem świadczy fakt, iż bez problemu nawiązali kontakt z najmłodszą publicznością.
Dezyderiusza i Kminka łączy nieco „szorstka przyjaźń”, wystawiona dodatkowo na trudną próbę za sprawą Dobosza, który z sukcesem, przynajmniej do czasu, usiłuje manipulować dwoma naiwnymi bohaterami.
W ten sposób autor opowiada, językiem zrozumiałym dla najmłodszych, o dużo poważniejszych sprawach niż klaunada. Morał całej opowiastki – nie ma ważniejszej rzeczy niż przyjaźń, co zwykle doceniamy dopiero wówczas, gdy ją tracimy – to już przesłanie dla nieco starszej widowni, a nawet zupełnie „młodych inaczej”. Dlatego nie wstydźmy się chodzić do teatru na bajki, nawet jeśli z krótkich spodenek już dawno wyrośliśmy.
Jedyna uwaga pod adresem realizatorów, jaka nasuwa się po obejrzeniu tarnowskiego przedstawienia to pytanie, czy nie trwa ono jednak odrobinę zbyt długo. Półtorej godziny, to dla kilkuletniej widowni to cała epoka i może warto wziąć to pod uwagę.
07.03.2010
Twój komentarz:
Ankieta
| | | |