Ks. Janusz Królikowski „Dictum Acerbum” - Piękno zachętą do pracy

Życie człowieka jest związane z trudem. Jest to stwierdzenie tak oczywiste, że jakiekolwiek jego uzasadnianie mogłoby zostać uznane za jałowe szukanie problemu, które może zadowolić tylko czystego intelektualistę, który tym więcej usiłuje mieć do powiedzenia, im bardziej oczywiste zagadnienie podejmuje. Problem trudu zaczyna jednak być poważnym problemem i staje się wyzwaniem intelektualnym i egzystencjalnym, gdy zauważymy, że także miłość, a więc to najwznioślejsze i najbardziej zadowalające człowieka doświadczenie duchowe jest związane z trudem, często wręcz niemałym. Zauważył to święty Paweł w Pierwszym Liście do Tesaloniczan, gdy pochwalając adresatów listu, z uznaniem wyraża się o ich „trudzie miłości” (1,3). Miłość nie jest niczym łatwym i prostym, ale duchowym i zbawczym doświadczeniem, do którego dochodzi się poprzez trudny, wytrwały, konsekwentny i nieustanny wysiłek. Problemem dzisiejszych czasów jest oczywiście to, że o tej bardzo podstawowej prawdzie zapomniano, obiecując człowiekowi miłość za „małą cenę”.

O tym, że miłość jest naznaczona trudem, jest dogłębnie przekonana cała tradycja chrześcijańska, która nigdy nie łudziła nikogo, ale wskazując człowiekowi drogę miłości Boga i bliźniego, jako drogę najbardziej dla niego odpowiednią, zawsze uczciwie podkreślała, że jest to droga, owszem, satysfakcjonująca i godna poszukiwania, ale pełna trudu i nieraz trzeba za nią drogo zapłacić. Makary Egipcjanin w swoich homiliach mówi realistycznie: „Miłość do Boga nie chce narodzić się w nas w sposób prosty i automatyczny, ale przez wiele trudów i wielkich wysiłków oraz przez współdziałanie Chrystusa”. Podobnym realistą jest święty Bazyli Wielki, który poucza: „Zdrowie [duchowe] rodzi się z pracy, a zbawienie z potu”. Miłość jest trudem z tego zasadniczego powodu, że rodzi się na gruncie wolności prowadzonej do wypełnienia przez prawdę, a więc tej wielkiej zdolności duchowej człowieka, a zarazem jest wyzwaniem, które staje przed każdym z ludzi, demaskując kruchość i ograniczoność ludzkich zdolności duchowych. Cnota sama z siebie, do której zachęcają moraliści, nie przynosi łatwej satysfakcji i nie eliminuje szybko żadnej trudności.

Także ludzka praca, w której wyraża się chrześcijańska miłość do Boga i drugiego człowieka jest nieodłącznie związana z trudem, którego najwyraźniejszym znakiem jest pot. Każda praca, zarówno fizyczna jak i intelektualna, wyciska pot z czoła, zostawiając na ciele i ubraniu białe ziarnka soli. Do wysiłku naznaczonego trudem dochodzą potem rozmaite bolesne doświadczenia: niepowodzenia, ponoszone straty, zmęczenie, zniechęcenie, poczucie bezsensu itd. Niejednokrotnie zdarzy się, że wysiłek wielu lat pracy w ciągu jednej chwili pójdzie w rozsypkę, że wszystko pokryje się kurzem albo zarośnie pokrzywami. Człowiek musi się liczyć z tym faktem, który nie jest łatwy do wyjaśnienia ani prosty do uniknięcia. Trud, w rozmaitych formach wyrazu i o różnej sile oddziaływania, jest faktem wpisanym dogłębnie w naszą ludzką wędrówkę i nasze doświadczenia.

Gdy zatem mówimy o trudzie, pojawiają się rozmaite pytania. Czy mamy po prostu na niego się zgodzić? Czy istnieją jakieś środki zaradcze? Czy można go jakoś wykorzystać na rzecz rozwoju człowieka? Co człowiekowi trudzącemu się może pomóc?
Gdy stawiamy takie pytania przypomina się zdanie zapisane przez Cypriana Kamila Norwida w Promethidionie:
„Bo piękno na to jest, by zachwycało
Do pracy – praca, by się zmartwych-wstało”
Na drodze każdego człowieka, wobec jego trudu, zwłaszcza tego związanego z pracą, pojawia się między innymi doświadczenie piękna, piękna zapisanego w naturze i piękna wyrażonego w ludzkich dziełach, zarówno duchowych jak i materialnych. Najogólniej mówiąc, piękno to jest to, co zachwyca zmysły, a zwraca na siebie uwagę swoją proporcja, blaskiem i harmonią. Dostrzegamy piękno w kwiatach, śpiewie ptaków, górskim krajobrazie; nie bójmy się tego powiedzieć: w urodziwej kobiecie, czy przystojnym mężczyźnie; dostrzegamy je w harmonijnej kompozycji, w przyciągającym obrazie, w porywającej powieści, w eleganckiej kreacji, w majestatycznej architekturze. Ileż choćby kilometrów jest gotowy pokonać człowiek, by popatrzeć z zachwytem na piękne dzieło sztuki. Jaką cenę gotowy jest zapłacić, by móc zachwycać się jakimś pięknym przedmiotem u siebie w domu. Ileż jest gotowa dać kobieta za piękną kreację. Ile wysiłku poświęca mężczyzna, by znaleźć piękną kobietę.

Jakże inaczej, przede wszystkim z jakim zapałem, przystępuje człowiek do pracy, gdy zachwycił się czymś pięknym. Piękno rzeczywiście zachwyca, zachęca, pobudza, niekiedy wręcz zmusza „do pracy”. Norwid się nie pomylił, ponieważ był uważnym obserwatorem człowieka – zapewne najpierw siebie samego, a potem także innych. To jest po prostu fakt związany z ludzkim doświadczeniem – piękno zachwyca do pracy, pozwalając nie tylko nie poddawać się trudowi, ale coraz konsekwentniej go znosić, przekraczać, pokonywać i wykorzystywać dla swojego rozwoju duchowego. Piękno wpisuje się więc integralnie w rozwój człowieka, wzbudzając w nim miłość i pomagając prowadzeniu tej wędrówki, by osiągnęła ona autentyczną dojrzałość. W tym znaczeniu można powiedzieć nawet, że może ulżyć człowiekowi w jego trudzie.

Papież Jan Paweł II w liście skierowanym do artystów, w którym przywołał wyżej cytowane zdanie Norwida, napisał takie zdanie: „Piękno jest bowiem poniekąd widzialnością dobra”. W swojej wędrówce duchowej, aby człowiek nie zniechęcił się doświadczanym trudem, potrzebuje zobaczyć, ze jego bolesny trud, ciągle dający znać o sobie i przygniatający swoim ciężarem, ma sens, a więc przede wszystkim że jest dobrem i sprawia dobro, samemu człowiekowi i jego bliskim. Sens piękna polega zatem również na tym, że pozwala człowiekowi wyraźniej dostrzec dobro zawarte w jego wysiłkach i dążenia, w jego trudzie i wysiłku, w jego codziennej pracy, która jest współnaturalna z jego losem.
W tym sensie można również powiedzieć, że doświadczenie piękna wpisuje się w ludzką wędrówkę do zmartwychwstania, która rodzi się z miłości, a której elementem jest codzienna i zwyczajna praca, znacząca każdy dzień życia uczciwego człowieka.

ks. Janusz Królikowski
17.08.2010
Komentarze:
KennethVek: 10.09.2017
wh0cd4322278
Twój komentarz:
Ankieta
Czy popierasz projekt dwukadencyjności władzy wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w samorządach lokalnych
| | | |