Mieszkanie z duchami - „Przyjazne dusze”

Do urokliwego domu pod Londynem wprowadza się para młodych ludzi. On próbuje napisać powieść kryminalną, ona – kochająca swego męża dziewczyna - jest w ciąży. Nie wiedzą, że zamieszkali właśnie wspólnie z duchami. To początek, resztę warto obejrzeć. Parafrazując popularny tekst reklamowy – zobaczyć jak Mariusz Szaforz staje się aniołem – bezcenne.

Kiedy zsiadamy na widowni i słuchamy pierwszej rozmowy małżeńskiej opary w średnim wieku nie wiemy jeszcze, że to umiarkowanie sympatyczne małżeństwo to para duchów, które nadal mieszkają w swoim domu, gdyż tragicznie zmarły mężczyzna nie spełnił kryteriów pozwalających przejść przez bramę raju.
Na szczęście te duchy nikogo nie straszą, no może poza nieco gapowatym pośrednikiem obrotu nieruchomościami (w tej roli Jerzy Ogrodnicki), są życzliwie nastawione do świata, a zwłaszcza do nowych lokatorów swojego domu – młodego małżeństwa, które ma przed sobą jeszcze wszystkie szanse zmarnowane przez poprzednich właścicieli.
Historię opowiedzianą przez Pam Valentine w sztuce „Przyjazne dusze” ogląda się z przyjemnością również ze względu na dobre aktorstwo. Najlepiej znalazł się w tym klimacie Mariusz Szaforz, grający postać nieco cynicznego ateisty, który jednak w finałowej modlitwie potrafi być przejmujący.
Ciepłe słowo należy się wszystkim wykonawcom, najmniej może debiutującym na scenie Piotrowi Hudziakowi i Monice Wencie-Hudziak, ale debiutantom udzielmy kredytu zaufania, zwłaszcza, że to przedstawienie ma szansę złapać właściwy rytm podczas kolejnych prezentacji. Już podczas premierowego spektaklu widać było, że aktorzy lepiej radzili sobie z drugą częścią sztuki, pierwsza była raczej „rozbiegówką”.
Mamy zatem na scenie tarnowskiego teatru kolejna komedię – tym razem romantyczną i z morałem. Morał co prawda mało oryginalny, że warto czynić dobro, bo ono czyni nas lepszymi, ale zawsze warto go przypominać, zwłaszcza, gdy Boże Narodzenie coraz bliżej. Choćby tylko z tego powodu nie bójmy się poobcować trochę z teatralnymi duchami.
04.12.2010
Twój komentarz:
Ankieta
| | | |