100 lat komunikacj miejskiej w Tarnowie (1) - Zanim wyruszył tramwaj.

Tramwaje pojawiły się na tarnowskich ulicach we wrześniu 1911 roku. Nie była to pierwsze "podejście" do budowy linii, która marzyła się tarnowianom, już pod koniec XIX wieku. Stworzenie komunikacji miejskiej stało się bowiem na przełomie wieków XIX i XX cywilizacyjną koniecznością. Tarnów stawał się coraz większym miastem, europeizował się, jak mówiono. Ambicją mieszkańców i władz było równanie do Lwowa, stolicy Galicji. W ostatnich latach XIX wieku liczba mieszkańców Tarnowa przekroczyła 30 tysięcy. W roku 1890 było ich 27 579, dziesięć lat później już 31 691. Niedługo później rozpoczęła się "złota era Tarnowa", związana z osobą Tadeusza Tertila, który zasiadał na fotelu burmistrza w latach 1907 - 1923. Miasto wkraczało w wiek XX z nowymi inwestycjami i przy dźwiękach tramwajowych dzwonków.

 

Zanim na ulicach pojawiły się pierwsze wozy przyjeżdżający do miasta podróżni, wysiadając z pociągu, skazani byli na korzystanie z usług tarnowskich dorożkarzy. Narzekano na poziom tych usług na łamach ówczesnej prasy, a w roku 1905, a więc na kilka lat przed wybudowaniem linii tramwajowej tygodnik "Pogoń" zamieścił artykuł, w którym napisano między innymi: - (.) Co do jakości wehikułów i biednych koni, to chyba tylko kilka jest przyzwoitych i zasługujących na miano wielkomiejskich, reszta posiada stare pudła trzęsące się o pogiętych skrzydłach, osiadłych resorach, budy poszarpane tak, że faktycznie zwieszają się szmaciane festony plugawe, również obicia i poduszki są tego rodzaju, iż wysterczające druty sprężyn z łatwością dostać się mogą do kiszek ciągnionego gościa... Jeśli dodamy do tego narzekania na nieznajomość topografii miasta przez dorożkarzy, których większość nie dawała żadnej gwarancji dowiezienia na podany adres, konieczność rozwiązania problemu komunikacji miejskiej staje się bardziej zrozumiała.

 

Pierwsze informacje o planowanej w Tarnowie budowie linii tramwajowej pojawiły się w prasie w maju 1897 roku. Elektryczny tramwaj łączyć miał dworzec kolejowy z centrum miasta, czyli rejonem Bramy Pilzneńskiej, a całe przedsięwzięcie miało być inwestycją prywatnego przedsiębiorcy. Więcej jednak było w tych informacjach pobożnych życzeń i krążących po mieście plotek, niż faktów. Zastanawiano się przy tym, czy ulica Wałowa w ogóle nadaje się do poprowadzenia nią komunikacji tramwajowej ze względu na swój owalny kształt. Nie to jednak było raczej podstawowym powodem, że do realizacji projektu tajemniczego przedsiębiorcy nigdy nie doszło. Kilka lat później projekt zbudowania linii tramwajowej pojawił się ponownie, już w bardziej realnym kształcie. Tygodnik "Pogoń" w lipcu 1901 roku poinformował, iż inżynierowie Idzikowski i Katerla przygotowali projekt "kolejki", a tarnowski samorząd udzielił im prawa jej użytkowania na okres 35 lat, licząc od 1 lipca 1902 roku. I ten projekt nigdy jednak nie został zrealizowany.

 

W roku 1902 propozycję budowy tramwaju elektrycznego złożył w magistracie Union Bank z Wiednia. Przedsięwzięcie miało mieć charakter jak najbardziej komercyjny, stąd projekt, aby miasto zagwarantowało właścicielom zysk na poziomie 4 %. Wiedeńczycy mieli również nieco inny pomysł poprowadzenia trasy przyszłego tramwaju. Linia prowadzić miała od mostu na Białej ulicami Krakowską, Wałową, Lwowską, do mostu kolejowego na Rzędzinie. Do porozumienia jednak nie doszło, a w magistracie podjęto ostatecznie decyzję o budowie tramwaju własnym kosztem. Na początku 1911 roku specjalna komisja wydała pozwolenie na budowę linii i rozpoczęto kłaść tory. Prace nie trwały długo. W sierpniu 1911 roku ukończono budowę linii liczącej 2 580 metrów. Trasa wiodła od dworca kolejowego, a następne przystanki znajdowały się przy kościele Misjonarzy, ulicy Bandrowskiego, Katedralnej, Seminaryjskiej (obecnie Piłsudskiego), Zdrojowej ( Goldhammera), Bramie Pilzneńskiej, Szpitalnej i Warzywnej. Zakupiono osiem czerwonych wozów, wzorowanych na tramwajach lwowskich. Tramwaj podlegał Elektrowni Miejskiej. Ówczesny dyrektor tej instytucji, inżynier Studniarski, informował 7 września 1911 roku, że trwają jazdy próbne i szkolenie personelu, przygotowano również pierwszy cennik biletów, z uwzględnieniem wagonów pierwszej i drugiej klasy. Pierwotnie ceny biletów miały wynosić 18 halerzy na przejazd pierwszą klasą przez dwie strefy i osiem halerzy za jedną strefę. Od początku założono również, że robotnicy w godzinach rannych oraz młodzież szkolna płacić będą za bilety mniej. Szybko zrezygnowano z podziału na strefy i ustalono ceny biletów na poziomie 14 halerzy za przejazd pierwszą klasą i 10 halerzy za przejazd drugą klasa. W godzinach od 6.00 do 7.00 robotnicy płacili odpowiednio osiem i cztery halerze. Pierwszymi pasażerami tramwaju, kiedy 25 września 1911 roku, rozpoczął się normalny ruch, byli członkowie Rady Miejskiej i zaproszeni goście.

 

Z ośmiu wozów w stałym ruchu znajdowało się pięć wagonów, trzy pozostawały w rezerwie lub remoncie. Tramwaje kursowały od 6.00 do 22.00. Zajezdnia znajdowała się przy placu Kapłonówka, w pobliżu młyna Szancerów, tam też mieścił się warsztat naprawczy wozów tramwajowych. W tarnowskich tramwajach zatrudnionych było w pierwszym okresie ich istnienia 35 osób.

 

Budowa linii tramwajowej okazała się przedsięwzięciem nie tylko potrzebnym miastu, ale i ekonomicznie uzasadnionym. W pierwszym roku istnienia tarnowskie tramwaje przewiozły 335 942 pasażerów.

Pojawienie się tramwaju nie oznaczało wcale, że z tarnowskich ulic zniknęły tak wcześniej krytykowane dorożki. W pierwszych latach XX wieku jeździło ich po Tarnowie 93. Później ich liczba stopniowo spadała, ale jeszcze w roku 1930 było ich około 30, z coraz większym trudem walczących z konkurencją ze strony tramwajów, autobusów miejskich, taksówek, a wreszcie prywatnych samochodów, których po rozpoczęciu budowy fabryki w Mościcach pojawiało się na tarnowskich ulicach coraz więcej.

06.04.2011
Komentarze:
dezielin: 02.04.2013
Mój dziadek Stanisław Kozioł z Woli Rzędzińskiej był do samego końca - likwidacji linii tramwajowej - motorniczym tramwaju w Tarnowie. Długo po wojnie nadal chodził w czarnym mundurze motorniczego i czapce z daszkiem. Czasami woził mamę tym środkiem lokomocji. Ta praca była bdb płatna i zapewniła mu wysoką emeryturę po wojnie. :-) Moja mama żyje. Ja natomiast pamiętam tory tramwajowe na ulicy Wałowej i Krakowskiej gdzie bawiliśmy się.
morpion: 30.07.2013
moja babcia ma zdjęcie przy tramwaju tarnowskim, a rodzice, urodzenie po wojnie, pamiętają szyny tramwajowe na Krakowskiej i Wałowej.
Julko - miłośnik Tarnowa: 01.05.2018
Dlaczego dziś nikt nie pomyśli o przywróceniu w Tarnowie tramwajów ???? Czy w dobie smogu nie byłoby to dobre dla miasta ?? Co tarnowianie o tym myślą ?
Twój komentarz:
Ankieta
| | | |