Zimowa porażka

Zima nie odpuszcza, karnawał skończył się definitywnie, jednym słowem jedna wielka, biała depresja. Ale drogie Panie, będzie jeszcze gorzej. Prawdziwa depresja dopiero przed nami.

Depresja - można być prawie pewnym, że nadejdzie niechybnie wraz z wiosną i pierwszymi promieniami słońca, co przy obecnych anomaliach pogodowych może nastąpić wkrótce.

Otóż pierwsze promienie słońca i jako taka temperatura powietrza sprawiają, że natychmiast sięgamy po naszą ulubioną, lekką spódniczkę. I tu następuje katastrofa - ulubiona spódniczka zbiegła się przez kilka zimowych miesięcy. Taka jest oficjalna wersja, ponieważ nie przyjmujemy do wiadomości, przynajmniej nie od razu, że to nam przybyło tu i ówdzie. A przybyło, bo ludziom generalnie w zimie przybywa, chyba że ktoś wykazuje zupełnie niezrozumiałe samozaparcie i się pilnuje. W tej materii natura znacznie przychylniej potraktowała na przykład misie, które nie dość, że w jesieni porządnie i bez ograniczeń pojedzą, nie dość, że prześpią smacznie mało przyjazną zimę, to jeszcze budzą się z tego snu szczupłe jak nie przymierzając łania, za którą zresztą natychmiast zaczynają się rozglądać, bo coś by jednak przekąsiły, choćby i łanię. Z człowiekiem jest zupełnie odwrotnie. Zimą tyje, wpada w stres z tyciem związany, stres uniemożliwia nawet częściowe przespanie niesympatycznej pory roku, bo spędza sen z powiek, a człowiek obudzony stresem w środku nocy zaczyna dreptać przy lodówce i tyje dalej. To z kolei zwiększa stres, który stopniowo budzi nas coraz wcześniej...

Ale nie dajmy się zwariować. Grunt, to uświadomić sobie, że to się właśnie tak toczy i że człowiek zimą nabiera ciała. Należy machnąć na to ręką, a w ulubionej spódniczce przesunąć guzik albo wciągnąć gumkę. Dobrze jest też w ciągu dnia wykonać parę skłonów aby uspokoić sumienie i przegryźć jabłko albo marchewkę, aby uspokoić się jeszcze bardziej. I proszę bardzo - organizm ma i ruch i witaminy.

A jeśli Wasz ukochany mężczyzna rzuci z przekąsem uwagę na temat fałdek, których kiedyś nie było, zróbcie mu awanturę, że nawet nie pamięta jak wyglądacie, że Was z kimś pomylił, z kim i dlaczego. Sukces gwarantowany. Temat wagi będzie odtąd omijał szerokim łukiem. A jeśli uda Wam się zrzucić parę kilo, co niewątpliwie nastąpi, zróbcie kolejną awanturę. Tym razem o to, że nawet tego nie raczył zauważyć.
01.03.2009
Twój komentarz:
Ankieta
| | | |