Ksiądz Janusz Królikowski „Dictum Acerbum” - Boże Narodzenie ma dalszy ciąg… w Kościele

 I. Symbolizm nocy

Jak co roku, w najbliższych dniach myśli bardzo wielu ludzi będą powracać do Nocy Bożego Narodzenia. W wielu językach zabrzmią słowa znanej kolędy: Cicha noc, święta noc..., która opiewa wydarzenie, jakie już ponad dwa tysiące lat temu miało miejsce w Betlejem. Boże Narodzenie to jedna z niewielu tajemnic zbawczych, które dokonały się w nocy i które także liturgia Kościoła wiąże z nocną celebracją mszy świętej, popularnie zwanej „pasterką”. Ta nocna tajemnica i nocna celebracja dotyczą narodzin i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa – i tylko tych dwóch tajemnic. Liturgia podpowiada nam, abyśmy w najbliższych dniach, gdy wspominamy narodzenie w ciele Słowa Bożego opiewali „najświętszą noc – nox sacratissima”.

Jeśli chodzi o Boże Narodzenie, to motywu tego nocnego usytuowania i przeżywania tego święta można by szukać w tym czystym i budzącym szacunek półmroku, jaki otacza narodziny każdego człowieka. Jednak Wielkanoc i Boże Narodzenie są liturgiami nocnymi z innego, głębszego i właściwszego powodu – powodu znacznie przekraczającego tę tajemnicę, jaka otacza przyjście na świat każdej istoty ludzkiej. Właśnie ta nocna celebracja swoim symbolizmem ujawnia ten powód. Otóż, obydwa święta są celebracją początku naszego zbawienia – ogłaszają nam nadejście nowego dnia, którego oczekujemy w wierze. Są to „najświętsze noce” właśnie dlatego, że poprzedzają dzień ostatecznego zwycięstwa i chwały – „dzień, który nie zna zachodu”, ponieważ jest początkiem nowego życia, nie znającego końca.

Gdy dokonujemy takiej interpretacji, to musimy oczywiście pamiętać, że mamy tutaj do czynienia z rzeczywistością symboliczną, która jako taka nie ma charakteru absolutnego ale tylko wprowadzający – inicjujący. Rzeczy ludzkie i kosmiczne, które zostają przyjęte w liturgii po to, by zwracać naszą uwagę na łaskę i zbawienie, czy też odrzucenie i potępienie są zawsze naznaczone dwuznacznością. Ulega bowiem zmianie historia świata, a te rzeczy są włączone w ciągły bieg tej historii – od Adama do Paruzji, czyli powtórnego przyjścia Chrystusa, gdy nastąpi spełnienie zbawienia w duchu i w materii.

Coś takiego dotyczy także nocy i jej symbolizmu, jak zauważamy już w samym Nowym Testamencie, który często odwołuje się do jej symbolizmu. Jest ona znakiem czasu, gdy nikt nie może działać (por. J 9,24); nawiązuje do ciemności śmierci, które otaczają nas jako grzeszników (por. Łk 1,17); jest obrazem naszej wątłej kondycji (por. J 12,35-36); jest przestrogą, która zachęca do wiary (por. J 8,46). Czy każda noc nie przywołuje jakoś na pamięć tej nocy, jaką jest noc zdrady Judasza (por. Łk 22,53; J 13,20; 1 Kor 11,24); czy nie wyraża niespokojnego oczekiwania na dzień (por. Rz 13,12); czy nie przypomina, że w nieznanej nam chwili Bóg może zażądać naszej duszy (Łk 12,20)? Czy noc nie pyta nas o to, czy nie żyjemy w mroku wewnętrznym i zewnętrznym? Czy ta sama noc nie jest równocześnie godziną przyjścia Pana (Łk 12,38), który – jak oblubieniec na gody – przychodzi o północy (por. Mt 25,6)? Czy noc nie jest czasem niebieskich wizji i boskich pouczeń (por. Dz 16,9; 18,9), czasem, gdy Syn wznosi swoją modlitwę do Ojca (Łk 6,12)? Czy właśnie noc nie była świadkiem Jego przyjścia do Jego domu, do ciemnej stajni świata, pośród niebieskich pieśni (Łk 2,8n)?

Co to oznacza? Czy nasza noc może stać się świętą nocą? Nie jaśnieje jeszcze dzień, który nie zna zachodu. Jest jeszcze czas, w którym wszystko jest zarażone złowrogim jadem śmierci, rozkładającej każdą rzecz i przygniatającej każdą rzecz lękliwym mrokiem. Można wprawdzie lirycznie celebrować noc jako „lekarstwo”, które łagodnie odnawia wszystkie rzeczy, jako tło, na którym istnieje każda rzecz i przygotowuje się do świetlanej przyszłości. Można pochwalać ją i uznawać za bardziej twórczą od dnia, gdyż ukazuje rzeczy w szczegółach, ale tym samym przecież oddziela je od siebie. Są tacy, którzy lubią noc, bo jest pełna tajemniczości, a w dniu nie widzą niczego oprócz rozczarowania. Jednak cały ten liryzm sprowadza się do próżnego romantyzmu lub zmęczonej namiętności, która gaśnie w nocy, w rzeczywistości będącej tylko mroczną pustką, jeśli w naszej nocy nie narodził się Ten, który jest czymś więcej niż tylko zwykłym pionkiem w beznadziejnym biegu dnia i nocy, którym jest objęta każda rzecz, gdyż jedna jest taka sama jak druga, jedna przywołuje drugą, jedna rozpływa się w drugiej, a w ten sposób wszystkie wyznają swoją przemijalność – swoją przygodność, jak mówi filozofia.

 

II. Najświętsza noc

Noc sama z siebie nie jest świętą nocą – nie jest Nocą Bożego Narodzenia. W rzeczywistości jest tylko ciemnością i mrokiem i błądziłoby się, gdyby przypisało się jej przemijalności znaczenie pełni. Nasza noc – ta wewnętrzna i zewnętrzna – może jednak stać się Nocą Bożego Narodzenia, może stać się świętą nocą, ponieważ Ten, który w niej się narodził się nie jest Synem czasu, ale jest Synem światłości. Tylko gdy jest przeżywana z Nim, ludzka noc może stać się Nocą Bożego Narodzenia, ponieważ w niej narodził się Syn Boży w ciele, napełniając wszystkie noce swoimi obietnicami i cudami. Bóg uświęcił przemijalność naszych mrocznych nocy, przekazując jej iskierkę swojego świetlistego dnia, który nie zachodzi. To dzisiejszej nocy spełniają się słowa proroka Izajasza, które słyszeliśmy w pierwszym czytaniu: „Naród kroczący w ciemności ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło”. A święty Paweł może powiedzieć „po imieniu”, że tym światłem jest Jezus Chrystus, mówiąc o Nim: „Ukazała się łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom”. Dzięki Jezusowi Chrystusowi, i tylko dzięki Niemu, noc jawi się jako obietnica prawdziwego dnia; jest świtem przychodzącego dnia – czasu, w którym już jaśnieje „Światłość ze światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego”.

Światło Chrystusa Zbawiciela jaśnieje jeszcze wprawdzie blado, ponieważ jest jeszcze skondensowane w sobie, ale powoli rozlewa coraz dalej swoje przenikliwe promienie. Tylko dlatego, że Słowo Ojca przyszło na świat i stało się – za sprawą Ducha Świętego – wewnętrznym prawem i zasadą istnienia każdej rzeczy, rzeczy świata stały się symbolami eschatologicznymi, to znaczy ukazującymi nam to, co wieczne. I są nimi rzeczywiście. Dlatego wierzący – i w gruncie rzeczy tylko wierzący – ma prawo być „romantykiem” i widzieć w każdej nocy obietnicę i symbol świętej Nocy Bożego Narodzenia. Owej Betlejemskiej Nocy zostały uświęcone i odkupione wszystkie noce, ponieważ zrodziło się w niej Światło, czyli Zbawca. Święty Łukasz relacjonuje zjawienie się anioła pasterzom: „Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan»”.

Po tym wydarzeniu nie ma już teraz w świecie takiej ciemności, która nie mogłaby stać się iskierką wiecznego światła. Nie ma już oczu, które nawet zamknięte na światło ziemskie – nie mogłyby otworzyć się na najbardziej jaśniejące światło. Nie ma już zachodu, który nie mógłby być błogosławiony, ponieważ nosi zarodek poranka bez końca – wiecznego światła. Dlatego możemy głosić także pochwałę nocy, możemy włączyć ją w naszą „pieśń nową”, jak głosi Psalm responsoryjny, i widzieć w niej odbicie Światłości niedostępnej, którą zamieszkuje Bóg (por. 1 Tm 6,16).

Chrześcijanin może więc celebrować noc w sposób uroczysty, ponieważ jest dzieckiem dnia, a nie nocy i ciemności (por. 1 Tes 5,5). Tylko ten, kto wie, że ciemności nocy już ustępują i wkrótce całkowicie znikną, może patrzeć na tę ciemność, nie będąc przez nią przygniecionym. Chrześcijanin nie zatrzymuje się, by upajać się subtelną słodyczą nocy, ale ufnym i pewnym krokiem idzie przez noc, stworzoną przez Boga i przez Niego przemienioną w Noc Bożego Narodzenia.

 

III. Światło zbawienia w Kościele

II Sobór Watykański w jednym ze swoich najważniejszych dokumentów, którym jest konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, już pierwszym jej zdaniu, stwierdził jednoznacznie, że światło Jezusa Chrystusa – to światło, które celebrujemy w czasie tej najświętszej nocy, jaśnieje na „obliczu Kościoła”. Jest to stwierdzenie, które wyraża głęboką świadomość Kościoła odnośnie do tego, czym on jest i jaka jest jego misja w dziejach ludzkich. Kwestionowanie tego faktu, jak ma miejsce w niektórych przypadkach, zwłaszcza w środowiskach dziennikarskich, dowodzi zasadniczego niezrozumienia Kościoła. Warunkiem autentycznego rozumienia Kościoła jest usytuowanie go w nierozdzielnym związku z Chrystusem i z Jego misją zbawczą, konkretyzująca się w dziele uświęcenia człowieka oraz jednoczenia całej ludzkości z Bogiem.

To Kościół otrzymał jako drogocenny depozyt to wszystko, co wyraziło się i wydarzyło w czasie betlejemskiej nocy, a potem skonkretyzowało i wyraziło w całym życiu Jezusa aż po krzyż, grób i zmartwychwstanie. Wraz z narodzeniem Jezusa w Betlejem – właściwie należałoby powiedzieć, że w Nim samym – narodził się także Kościół, który potem wraz z Nim dojrzewał i objawiał się światu. Święty Leon Wielki, wielki papież z V wieku, stwierdził lapidarnie, wyrażając pierwotną świadomość Kościoła: „Narodziny Chrystusa są początkiem ludu chrześcijańskiego – narodziny Głowy są narodzinami Ciała” (Mowa 26: PL 54,213). Dlatego też starożytne obchody Bożego Narodzenia były zarazem obchodzone jako narodziny Kościoła, czego możemy znaleźć wiele wyrazów w starożytnych kazaniach i modlitwach liturgicznych. W Boże Narodzenie Kościół świętuje swoje narodziny i każdy wierzący w tym duchu powinien tę uroczystość przeżywać, niejako odkrywając w Betlejem miejsce swoich własnych narodzin jako członka Kościoła.

Boże Narodzenie zatem, przypominając nam wypełnienie zbawienia przez Słowo, które stało się ciałem, wprowadza nas równocześnie w tajemnicę Kościoła. Tajemnica Kościoła stanowi przedłużenie tajemnicy Chrystusa, a tym samym stanowi dla nas wezwanie do spojrzenia w tym duchu na Kościół i dowartościowanie jego miejsca w naszym życiu i naszej wierze. Światło betlejemskie niezmiennie jaśnieje na obliczu Kościoła. Już bardzo wcześnie chrześcijanie wyrazili to przekonanie w formie zasady, która później stała się dogmatem wiary: „Poza Kościołem nie ma zbawienia”. Pierwsze sformułowania tej zasady pojawiają się już w III wieku – znajdujemy je u Orygenesa, świętego Cypriana, świętego Augustyna, a rozwijają ją liczni Ojcowie Kościoła na Wschodzi i Zachodzie.

Co chce podkreślić ta zasada? Przypomina ona przede wszystkim, że Bóg nie zbawia każdego człowieka osobno, ale dokonuje tego we wspólnocie kościelnej, którą tworzą wierzący w Niego. Wysłużona przez Chrystusa łaska poprzez Kościół dochodzi do wierzącego i w Kościele może się w pełni rozwinąć, wyrażając się w dziełach prowadzących człowieka do zbawienia. W jednym z przemówień, w których podkreślał znaczenie Kościoła dla realizacji zbawienia w świecie, papież Jan Paweł II mówił tak: „Kościół jest jakby kanałem przenoszącym falę łaski, tryskającej z przebitego Serca Odkupiciela” (Homilia na zakończenie II Zgromadzenia Synodu Biskupów poświęconego Europie [23 października 1999 r.], „L’Osservatore Romano” 20[1999] nr 12, s. 48). Mówimy więc, że Kościół jest zwyczajną drogą prowadząca do uświęcenia i do ostatecznego zbawienia. Nie odmawiamy w ten sposób innym zbawienia, ale z naszej strony możemy uczynić nic innego, jak polecać ich Bogu Zbawcy, pojmując nasze życie w perspektywie zastępstwa, którym ich obejmujemy, i ufając, że Bóg wejrzy na nich ze względu na naszą wiarę i dążenie do świętości.

Ta najświętsza noc, w której rodzi się nasz Zbawiciel, napełnia nas wdzięcznością za Jego narodziny pośród nas w ciele i za światło zbawienia, którego nam łaskawie udzielił. Napełnia nas także wdzięcznością za Kościół, który narodził się w tym samym momencie, i za światło zbawienia, które dzięki niemu do nas dociera – światło łaski i prawdy, pełnia łaski i prawdy. Modlimy się zatem, aby Kościół był w stanie to światło nieść do kolejnych pokoleń i w kolejne miejsca na świecie, mimo trudności a nawet prześladowań, aby radość bożonarodzeniowej nocy stała się w końcu udziałem wszystkich. Aby wszyscy stali się uczestnikami świętej nocy, w której jaśnieje światło nie znające zachodu.

 

ksiądz Janusz Królikowski

16.12.2011
Komentarze:
asys: 14.01.2012
czemu usunięto komentarze ?????
Twój komentarz:
Ankieta
Czy popierasz projekt dwukadencyjności władzy wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w samorządach lokalnych
| | | |