„Aktorem być...”

11 października, w sobotę w TCK w Tarnowie odbył się casting do spektaklu „Betlejem Polskie”, który ma w planach tarnowski teatr. Organizatorzy castingu zaprosili dzieci w dwóch grupach wiekowych.

Miło było popatrzeć jaki zapał w kierunku artystycznym przejawiają najmłodsi uczestnicy castingu zorganizowanego przez tarnowski teatr w związku z realizacją premiery „Betlejem polskiego”. Dzieci do występu podchodziły zupełnie bezstresowo, a zadania wykonywały natychmiast, czasami nawet wyprzedzając oczekiwania komisji. Dużo większe zdenerwowanie okazywali rodzice, głównie mamy, które niestrudzenie podkreślały dotychczasowy dorobek swoich dzieci, całkowicie przez pociechy lekceważony.

A część dzieci biorąca udział w sobotnim castingu miała już faktycznie na swoim koncie udział czy to w spektaklach, czy w konkursach bądź przeglądach organizowanych przez kluby, domy kultury i kółka zainteresowań. Spora grupa dzieci okazała się być uczniami szkoły muzycznej, która niejako automatycznie predysponuje do startu w castingu, gdzie duże znaczenie ma dobry słuch i poczucie rytmu. Ale i te maluchy, które głównie z racji wieku nie zdążyły jeszcze podbić serc żadnej publiczności, bez najmniejszych kompleksów stawały przed komisją.
Jak wynika z przeprowadzonych z uczestnikami rozmów, dzieci chcą być artystami, a w szczególności aktorami, z jednego zasadniczego powodu – bo jest fajnie! Trudno sprecyzować co to dokładnie oznacza, bo szczegóły sprawiały nieco kłopotu. Jest po prostu fajnie i już.

Laura, pięcioletnia, ładna blondyneczka zaśpiewała, zaklaskała, opowiedziała, że do tej pory występowała w przedszkolu, a na casting przyprowadziła ją mama. Swoje szanse ocenia wysoko i ogólnie jest zadowolona. W zawodzie aktora najbardziej podoba jej się tańczenie i śpiewanie. Przed występem trochę się bała, ale teraz już nie, bo jest po.
Ola, lat osiem - casting to była jej inicjatywa i w ogóle się nie bała ponieważ brała udział w różnych konkursach m.in. w programie „Od przedszkola do Opola”. Drugi rok gra na skrzypcach, uczęszcza do dwóch szkół, chodzi dodatkowo na lekcje śpiewu i tańca i tylko środy ma wolne. Teatr jej się podoba bo „robi różne sceny”, a Ola generalnie lubi występować na scenie. Ze swojego występu jest zadowolona.
Kacpra, lat osiem nikt nie namawiał, sam chciał przyjść na casting i nie bał się występu. Bardzo podoba mu się zawód aktora, bo „można różne rzeczy przedstawiać i mieć jakąś rolę”. On sam wie jak to jest, bo grał w „Trzech świnkach” i w „Kopciuszku”, a także tańczył krakowiaka. W razie gdyby się dostał do spektaklu, musi się zastanowić jak wygospodarować czas na próby, ale i tak woli teatr od gry w piłkę z kolegami.

Scena przyciąga jak magnes. I tych najmniejszych i tych znacznie starszych. I tych, którzy na casting przyszli spacerkiem i tych, którzy jak Agnieszka – siedemnastolatka ze Złotej, przejechali kilkadziesiąt kilometrów, aby spróbować swoich sił. A co dziwniejsze, te dzieci, które tak chętnie widziałyby się na scenie, równie niechętnie widzą się na widowni. Możliwe, że jest to efekt wykreowanej popularności licznych gwiazd i gwiazdeczek, jakie ostatnio pojawiają się jak grzyby po deszczu. Zdjęcia, wywiady, występy, popularność i splendor – to z pewnością robi na małych widzach ogromne wrażenie. Ale zawód aktora, takiego przez duże „A”, to przede wszystkim bardzo ciężka praca i warto, aby dzieci o tym wiedziały.




11.10.2008
Twój komentarz:
Ankieta
| | | |