Ks. Janusz Królikowski „Dictum Acerbum” - Jezus zmartwychwstał

W jaki sposób Jezus zmartwychwstały, doświadczany rodzinnie, historycznie i mistycznie przez mały krąg uczniów, przekształca nasze spojrzenie na Niego, a tym samym kształtuje naszą wiarę?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy pamiętać, że Ewangelie nie zostały napisane w czasie życia Jezusa i nie są współczesnymi filmami, które przytaczałyby mechanicznie Jego słowa, które wypowiedział, czy też wydarzenia, w których uczestniczył. Jezus przedpaschalny, czyli w swoim życiu ziemskim przed zmartwychwstaniem, jest widziany przez pryzmat wydarzenia paschalnego. Przecież gdy tworzymy historię jakiegoś herosa, starając się odtworzyć wydarzenia z jego dzieciństwa i jego dorastania, nie możemy nie pamiętać o chwalebnym końcu jego życia. I mimo że nie zamierzamy dodawać niczego nadzwyczajnego do jego dzieciństwa, to i tak spojrzenie retrospektywne każe nam widzieć jego najczęściej skromny początek w świetle końca.

Kim więc jest Jezus zmartwychwstały? Jest Chrystusem zwycięzcą. Jest Chrystusem, w którym wszystko zostaje uporządkowane i wszystko się streszcza. Jest Chrystusem, jak na końcu swojej Ewangelii mówi św. Mateusz, który otrzymał wszelką władzę w niebie i na ziemi. Jest Chrystusem pankosmicznym, którego nie ogrania kosmos, ale to On go ogarnia i zawiera w sobie – nie dlatego, że jest władcą materii i grawitacji, ale ponieważ panuje nad ograniczeniami chwili obecnej, widzi dalej i wyżej, włada tym, co nazywamy „historią”. Jeśli przyjmujemy świadectwo Ewangelii, to dowiadujemy się, że Apostołowie już doświadczyli tego transkosmicznego stanu Chrystusa przy okazji przemienienia.

Tutaj ma miejsce szok, intuicja, pierwotne doświadczenie zmartwychwstania. Jest ono nie tylko zwycięstwem nad śmiercią, ale przejściem ze śmierci do życia – do życia pod formą, która nie jest już biologiczna i historyczna, która charakteryzuje się panowaniem ducha nad ciałem i Boga nad duchem. Jest to istnienie „chwalebne”, przy czym trzeba pamiętać, że „chwała” jest atrybutem, który należy tylko do Boga, jak niezmiennie stwierdza Stary Testament. Można więc zrozumieć, z tego punktu widzenia, że śmierć jest definiowana jako nowe narodziny – jedyne narodziny, których pierwsze są figurą.

Trzeba iść jeszcze dalej i powiedzieć, że Jezus, gdy jest na nowo dostrzegany przez tych, którzy widzieli Go w czasie życia, nie tylko jest istotą wyjątkową i nadludzką, ale pokazuje się ze swoją władzą, jeśli nie wprost ze swoją istotą, identyczną tym razem, z Bytem absolutnym, obok którego nie może być innego takiego samego, którego Żydzi nazwali „Tym, który jest”, a do którego Jezus mówi: „Mój Ojcze”. Doświadczenia Jezusa zmartwychwstałego, które stały się udziałem Jego uczniów, potwierdzały to, co mówił i czynił w ciągu swojej publicznej działalności, oraz prowadziły do wniosku, że jest jedynym i nieskończonym Bytem – samym Bogiem.

Zmartwychwstanie Jezusa stanowi więc zwieńczenie portretu Jezusa, i czyni to w podwójnym znaczeniu, wprowadzając nas w samo serce tajemnicy. Tajemnica Jezusa polega na tym, że za każdym razem jest On równocześnie człowiekiem, podobnym do innych ludzi, mając wszystkie cechy człowieka – człowieka zwyczajnego, z jego potrzebami, z jego prostotą, bliskością, językiem ograniczeniami i słabościami. Jednak równocześnie posiada On niewyrażalną subtelność, ponieważ głębia Jego bytu posiada wszechmoc i absolutne panowanie. Wypowiadamy tę niepojętą rzeczywistość w znanych formułach: Jezus jest Bogiem i człowiekiem, ma dwie natury – boską i ludzką, ale Jego osoba jest boska.

W żadnym wypadku nie można powiedzieć, że ukazywanie się Zmartwychwstałego jest tylko jakimś dodatkiem do Ewangelii, która kończy się śmiercią, jak chciał Renan. Przeciwnie, to właśnie życie, w ciągu czterdziestu dni popaschalnych, Jezusa pozwala nam zrozumieć Jego prawdziwą naturę, czyli odpowiedzieć na pytanie: Kimże On jest? Poprzez to doświadczenie, raz za razem coraz głębiej, wchodzimy w niezgłębioną tajemnicę dwóch wymiarów Jego bytu, który jest ludzki i boski w jedności tego samego podmiotu.

Świadectwo popaschalne oświeca nas odnośnie do tego zjednoczenia, które – po męce i śmierci Jezusa – jest o wiele bardziej nadzwyczajne niż było w trakcie Jego ziemskiego życia. Tym razem nie ma wątpliwości, że w Jezusie to, co boskie obejmuje to, co ludzkie, a nie na odwrót.

Dlatego można powiedzieć, że opowiadania o ukazywaniu się Jezusa nie są projekcją wcześniejszych oczekiwań, czy wcześniejszych założeń. Oczywiście, jak w każdym świadectwie, ludzki duch – zarówno indywidualnie, jak i wspólnotowo – nieustannie rozważa, pogłębiając, fakt początkowy. Ta refleksja zakłada, że duch używa pojęć, obrazów, mentalności, które pochodzą z zewnątrz i ubiera w nie fakt początkowy, aby uczynić go coraz bardziej zrozumiałym. Nie ma takiego świadectwa, które nie formowałoby się właśnie w taki sposób w ramach grupy społecznej. Jednak rozwój zakłada na początku jakiś zarodek. W przypadku zmartwychwstania tym zarodkiem nie jest czyjeś subiektywne doświadczenie mistyczne, ale rzeczywista obecność, która miała świadków.

Ta obecność jest jedyna w swoim rodzaju, za każdym razem jest zewnętrzna i wewnętrzna, mistyczna i kosmiczna, historyczna i nadhistoryczna. Dlatego wykracza poza nasze kategorie myślowe; zmusza nas do ich porzucenia, ale i do ich przyjęcia, mimo kontrastów, które w nich się ujawniają. A wszystko po to, by w nowej syntezie móc świadczyć o naszej wierze, która opiera się na zdecydowanym przekonaniu, które brzmi w liturgii wielkanocnej: Jezus prawdziwie zmartwychwstał!

Ks. Janusz Królikowski
23.04.2009
Twój komentarz:
Ankieta
| | | |