Wraz z początkiem roku szkolnego rusza sezon infekcji dróg oddechowych. Najpierw wirusy krążą w żłobkach i przedszkolach, później trafiają do szkół i domów. Specjalista chorób wewnętrznych z Centrum Zdrowia Tuchów podkreśla, że przed każdą infekcją ochronić się nie da. Można jednak stworzyć układowi odpornościowemu dobre warunki do działania.
Jesień sprzyja infekcjom dróg oddechowych. Sprzyja im także początek roku szkolnego, gdy wirus może bezkarnie krążyć najpierw wśród najmłodszych, w żłobkach i przedszkolach, potem w szkołach, aż wreszcie trafia do domów.
Lekarz Jerzy Waliłko, specjalista chorób wewnętrznych z Centrum Zdrowia Tuchów zwraca uwagę, że jesienny sezon infekcyjny często zaczyna się od najmłodszych. Specjalista porównuje układ odpornościowy do programu antywirusowego działającego w komputerze. Kontakt z kolejnymi drobnoustrojami pozwala rozwijać odpowiedź immunologiczną. Dlatego częste infekcje małych dzieci nie muszą świadczyć o szczególnej „chorowitości”. – To fizjologiczny okres, mniej więcej do piątego, szóstego roku życia, kiedy dziecko musi się z tym zetknąć – tłumaczy. Z czasem własny układ odpornościowy dziecka zdobywa coraz większe doświadczenie.
Ważna jest odpowiedzialność za innych. Dziecko z wyraźnymi objawami infekcji łatwo przekazuje wirusy, szczególnie w zatłoczonej sali. Jeśli jego stan na to wskazuje, warto pozostawić je w domu. Ogranicza to rozprzestrzenianie zakażeń i daje organizmowi czas na odpoczynek. W szkolnej ławce czy przedszkolnej sali trudno zachować dystans, dlatego nawet krótki kontakt z osobą zakażoną może wystarczyć do przekazania wirusa. Szczególnym przypadkiem jest grypa. – Podstawową profilaktyką grypy jest szczepienie – przypomina Jerzy Waliłko. Skład szczepionki jest dostosowywany do przewidywanych wariantów wirusa w danym sezonie. W określonych przypadkach lekarz może również zdecydować o zastosowaniu leków przeciwwirusowych, także po kontakcie z osobą chorą.
Układ immunologiczny działa samodzielnie, ale potrzebuje odpowiednich warunków. Wpływają na niego m.in. sen, stres, styl życia oraz niedobory niektórych składników. Znaczenie mają także wiek, choroby i uwarunkowania genetyczne. Popularnym sposobem „na odporność” pozostaje witamina C. – Suplementacja witaminy C nie zapobiegnie zachorowaniom na infekcje wirusowe. Może natomiast skrócić czas ich trwania – wyjaśnia lekarz. Większą uwagę zwraca na witaminę D, która uczestniczy również w funkcjonowaniu układu odpornościowego. W przeciwieństwie do witaminy C jej niedobory są częste, dlatego suplementacja witaminy D dotyczy dziś zarówno dzieci, jak i dorosłych. Jej dawkowanie warto jednak dostosować do wieku, stanu zdrowia i indywidualnych potrzeb.
Odporności nie buduje się wyłącznie w aptece. Ważne są odpowiednia ilość snu i regeneracja. Przewlekły stres poprzez działanie m.in. kortyzolu może osłabiać odpowiedź immunologiczną. Jesienią warto też pozostać aktywnym. Chłód czy gorsza pogoda nie oznaczają konieczności rezygnacji z ruchu na świeżym powietrzu. Nie chodzi przy tym o forsowne treningi. – Spacer codziennie przez pół godziny – jak najbardziej – mówi Jerzy Waliłko. Recepta na jesień okazuje się więc dość prosta: sen, umiarkowany ruch, ograniczanie przewlekłego stresu, właściwe odżywianie, uzupełnianie uzasadnionych niedoborów i szczepienia. Zamiast szukać cudownego preparatu tworzącego niewidzialną tarczę, lepiej zadbać o warunki, w których organizm może skutecznie wykonywać swoją pracę.