Recenzje

Teatralna uczta „Narty Ojca Świętego”

Społeczność małych miasteczek jest zawsze i wszędzie taka sama. Oglądając „Narty Ojca Świętego” trudno oprzeć się wrażeniu, że ci, którzy czekają na przyjazd papieża niewiele różnią się od bohaterów czekających dawno i daleko stąd na przyjazd rewizora w sztuce Gogola. Najważniejsze jednak, że obejrzeliśmy na finał „Talii” wspaniałe przedstawienie. Zasługa to zarówno autora tekstu, Jerzego Pilcha, jak i aktorów. O sztuce aktorskiej Janusza Gajosa, czy Jerzego Radziwiłowicza pisać wręcz nie wypada, bo to, że są arcymistrzami w swoim zawodzie wiadomo od dawna. czytaj dalej...

Dialogi o.... "Tutam"

Bogusław Schaeffer napisał dowcipny tekst, a właściwie dwa teksty, bo akcja „Tutam” rozgrywa się na dwóch różnych planach, z których powstało jedno dobre przedstawienie. Wywołujące śmiech, ale i skłaniające do refleksji, czyli takie, jakie najchętniej oglądalibyśmy podczas tarnowskiego festiwalu. Kawiarnia zamienia się teatr, scena w teatralne kulisy, „tu” słychać wyrafinowany dialog, „tam” widać „nieciekawe” relacje dwojga ludzi po przejściach. czytaj dalej...

Sztuczkę w jednym akcie grają słowa Antoniego Czechowa. „Uczucia”.

Nieprzetłumaczalny jest podtytuł spektaklu opartego na opowiadaniu Antoniego Czechowa pt. Wieroczka z 1887 roku. „Wieszcziczka” bowiem to drobiazg, precjoza – termin ma charakter jubilerski raczej, niż teatralny czy literacki. Ot - bibelot taki. Tekst noweli to zaledwie kilka stron druku i prosta fabuła. czytaj dalej...

Czterej pancerni wiecznie żywi (i pies). „Sz jak Szarik”.

Życie to nie teatr – życie to film, a raczej serial. Pokazywany od 40 lat regularnie – jak mówią bohaterowie przedstawienia „Sz jak Szarik” - zwykle latem, na wakacje i zimą, coś w okolicach ferii zimowych. czytaj dalej...

W czasie świąt ludzie się nudzą. "Czerwone komety".

Dla jednych święta, a właściwie czas przedświąteczny to okres zakupowego szaleństwa, wydawania nie zarobionych jeszcze pieniędzy, wizyt w kolorowych centrach handlowych. czytaj dalej...

„Goryl uciekł z wybiegu w ZOO i porwał kobietę”. Za kulisami specjalnych służb.

Ta historia wydarzyła się naprawdę. W ogrodzie zoologicznym w Rotterdamie ważący 200 kilogramów goryl sobie tylko znanym sposobem uciekł z wybiegu, poturbował kobietę, i zdemolował restaurację, w której schronili się przerażeni zwiedzające. Zwierzę zostało w końcu uśpione przez pracowników ZOO. czytaj dalej...

Przypadki wioskowego Poirota. „Trumna nie lubi stać pusta”.

Kiedy do sklepu wtacza się klient z siekierą w plecach a następnie umiera, to najlepiej przeprowadzić śledztwo we własnym zakresie i w swoim gronie. czytaj dalej...

Urok staroświeckiej komedii. „Grube ryby”.

„Grube ryby”, sztuka napisana przez Michała Bałuckiego określana jest czasem mianem „komedyjki”. Rzeczywiście wielkiej filozofii w tekście nie ma, „Grube ryby” mają widzów przede wszystkim bawić. Na tarnowskiej scenie, za sprawą Krystyny Jandy i aktorów teatru Polonia, cel ten został w pełni zrealizowany. czytaj dalej...

Szare na złote. „Plotka”.

„Plotka” to zabawny spektakl o tym, jak niespodziewanie życie szarego człowieka zmienia się w pasmo zaskakujących sukcesów. Oto nudny i nieciekawy księgowy w obawie przed zwolnieniem z pracy w fabryce prezerwatyw, rozpuszcza plotkę że jest...gejem. W obliczu oskarżeń o dyskryminację i niepoprawność polityczną, szef wycofuje wypowiedzenie. czytaj dalej...

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. „Sami”.

Z podróżowaniem jest tak, a sentencję tę wymyślono na tyle dawno, że jej autor już od kilkudziesięciu lat nie żyje, iż gdzie byśmy nie pojechali, czy będzie to San Sebastian, czy wieś pod Wrocławiem, znajdziemy tam przede wszystkim to, co ze sobą przywieźliśmy. Dlatego ci, którzy są przekonani, że aby zmienić życie wystarczy wyjechać - zawsze się mylą. czytaj dalej...

Spowiedź aktora - „Kolega Mela Gibsona”

Na życie Feliksa Rzepki nie złożyły się sława, ani chwała. Przez 26 lat kreował rolę Cyrano de Bergeraca, zabawiał za dolary amerykańską Polonię, brylował w mediach o bardzo lokalnym zasięgu, chwaląc się umiejętnością przyrządzenia wigilijnego karpia. Ten aktor – nieudacznik, mimo wielu wad budzi jednak naszą sympatię. I nie tylko dlatego, że jako zatwardziali podglądacze lubimy zaglądać tam, gdzie nas nie wpuszczają, czyli na przykład za kulisy teatru. czytaj dalej...

"Bobok" - artysta znękany

Kiedy złe mary nękają człowieka nie ma powodów do radości, kiedy złe mary nękają pisarza sprawa jest jeszcze poważniejsza, a gdy pisarz nie jest specjalnie wysokich lotów zaczyna się dramat, a raczej komediodramat. Fiodor Dostojewski skądś o tym wiedział, a aktorzy z Poznania brawurowo zaprezentowali na tarnowskiej scenie męki twórcze niespełnionego literata. czytaj dalej...

"Atrament dla leworęcznych" - czarodziejski kapelusz

Początek drugiego dnia na tegorocznym festiwalu należy uznać za arcyinteresujący. Czwórka aktorów krakowskiego teatru KTO z codziennych sytuacji i rozmów w anturażu kilku krzeseł, stołu i stojącego wieszaka na ubrania zaprezentowała kilkadziesiąt minut wspaniałej zabawy zbudowanej na słownym i sytuacyjnym humorze czytaj dalej...

Kochajmy teatr, kochajmy aktorów

Pierwsze przedstawienie tegorocznej „Talii” zrealizowane zostało w lubianej przez widzów konwencji – opowieści o teatrze w teatrze. Spektakl zapewne przypadł do gustu widzom lubiącym dobrą rozrywkę. Sprawność wokalna aktorów z Torunia może budzić uznanie i robić wrażenie, zwłaszcza, gdy na scenie pojawia się równocześnie kilkanaście osób dobrze śpiewających. czytaj dalej...

"Zbrodnia i kara" w tarnowskim teatrze

Czy "Zbrodnia i kara" rzeczywiście okazała się dobrą wizytówką nowego dyrektora tarnowskiej sceny? Jak otwarcie sezonu wpłynie na dalszą pracę teatru? czytaj dalej...

| | | |